|
UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA MATKI BOŻEJ
Niedziela, 15 sierpnia 2010
DZIEŃ ŻOŁNIERZA POLSKIEGO
Msza św. o godz. 12.30 pod przewodnictwem Ks. Arcybiskupa Zygmunta Zimowskiego
przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia z Rzymu
Przeżywamy dzisiaj wielkie święto – uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kończy się w Polsce czas pielgrzymek, które w ostatnich dniach zmierzały na Jasną Górę!
Wysłuchaliśmy dzisiaj fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu Świętej Elżbiety. Usłyszeliśmy śpiew Maryi uwielbiającej Boga za wielkie rzeczy, których dokonał w Jej życiu. Słyszeliśmy słowa, które Elżbieta wypowiedziała do Maryi: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”. Błogosławieństwa wyrażone wobec Maryi w pierwszym rzędzie wyrażają podziw wobec Boga, który w osobie Jezusa zsyła na ludzkość pełnię dobra. Żebyśmy nie mieli wątpliwości dotyczącej sensu błogosławieństwa, to przypomnijmy sobie jeszcze, że błogosławieństwo wiąże się ściśle z obecnością Jezusa. Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” – tymi słowami witali Go przecież ludzie przy wjeździe do Jerozolimy. Jezus jest właśnie tym największym darem i błogosławieństwem dla świata. Tak, więc Maryja uczy nas całym swoim życiem, że niebo zaczyna się dla nas na ziemi. Myśl o niebie nie odrywa nas od ziemi, ale wzywa nas do wielkiej odpowiedzialności za każdą chwilę życia tutaj na ziemi. Patrząc na Maryję w niebie zaczynamy lepiej i głębiej rozumieć sens naszego życia.
Wszystko w tym życiu jest ważne i potrzebne, jeśli tylko jest wypełnione miłością! Niebo jest w nas. Jest darem danym nam do zdobywania. Zdobywamy je dzień po dniu, godzina po godzinie podejmując walkę z własnym egoizmem, z lenistwem, ociężałością, z przeciętnością. Prawdziwe i sensowne życie jest możliwe tylko tam, gdzie jest miłość i troska o drugiego człowieka. Tam zaczyna się niebo, gdzie pochylamy się nad ludzką niedolą: „Byłem głodny, spragniony, w więzieniu… usłużyliście Mi… pójdźcie do Mego Królestwa” – mówi Jezus. Każdy nasz czyn, idzie za nami w wieczność. Każde dobro, przezwyciężona nienawiść, cierpienie jest ścieżką do nieba. Tak naprawdę liczy się tylko nasze codzienne życie wypełnione miłością.
A jak jest z nami? Czy w naszym życiu staramy się naśladować postawy Maryi? Czy pytamy na serio – Boże, czego chcesz ode mnie? Po co mnie stworzyłeś? Jaki masz wobec mnie plan? Jak mam rozpoznać i wypełnić ten Twój plan? Wbrew pozorom zapytanie Boga o zdanie nie jest takie trudne. Przede wszystkim zawiera się w pytaniu o zachowanie dziesięciu przykazań. Wystarczy nasze życie skonfrontować uczciwie z dekalogiem, żeby poznać zręby odpowiedzi Boga! Każdy z nas nieustannie wymyka się jakoś z planu Bożego. Ważne jest jednak, żeby nie stracić w sobie zaufania do Boga. Zaufanie to podpowiada nam, że nie ma takiego miejsca, z którego człowiek by nie mógł zawrócić z własnej drogi. Nigdzie nie jest za daleko, bo Bóg zawsze jest blisko. Ciągłe nawracanie jest ciągle możliwe. Trzeba to sobie często przypominać, żeby nie dać się zawładnąć zniechęceniu i poczuciu przegranej i każdego dnia wraz z Maryją uwielbiać Boga za wielkie rzeczy, które czyni w naszym życiu…
O. Dominik Libiszewski OSPPE
|