|
Zjazd Polskich Szkół Dokształcających w USA
17 maja 2009 roku w Amerykańskiej Częstochowie odbył się zjazd wszystkich Polskich Szkół Dokształcających Języka Polskiego w Stanach Zjednoczonych, który po raz pierwszy był przeżywany jako Święto Rodziny. Nasze świętowanie w Domu Matki rozpoczęliśmy Eucharystią o godz. 12:30 PM, której przewodniczył O. Przeor Tadeusz Lizińczyk OSPPE. Słowo wstępne przed Mszą Świętą skierowała w imieniu Centrali Polskich Szkół Dokształcających Maria Paździor: „Człowiek zgodnie ze swoją wewnętrzną naturą jest stworzeniem, które nie tylko pracuje, myśli, modli się, ale także śpiewa, tańczy, opowiada historie i świętuje.
W dzisiejszym świecie mało jest jednak chwil, kiedy możemy oderwać się od codziennych obowiązków. Zabiegani, zatroskani nie zawsze znajdujemy czas na wspólne świętowanie. Obchodzimy co prawda Dzień Matki, Dzień Ojca…. Ale dlaczego nie świętować dnia nas wszystkich? I przyszedł taki dzień. Mamy dziś okazję spotkać się w szczególnym gronie - są wśród nas babcie, dziadkowie, rodzice, duszpasterze, nauczyciele, uczniowie i przyjaciele Polskich Szkół Dokształcających na Wschodnim Wybrzeżu. W tym jakże szczególnym dniu jest więc nasza niemal cała, szeroko pojęta, polska rodzina. To właśnie rodzina jest w życiu oparciem, czymś co chroni i co daje siłę. Rodzina bierze swój początek w miłości, jaką Stwórca ogarnia stworzony świat. Tę miłość od pierwszych chwil rodzice i dziadkowie przekazują dzieciom. W późniejszym okresie nauczyciele starają się kontynuować to dzieło, wpływając w znacznym stopniu na rozwój osobowości młodych ludzi. Jan Paweł II prosił właśnie nauczycieli: „Proszę Was wychowawcy, którzy jesteście powołani , aby wpajać młodemu pokoleniu autentyczne wartości życia. Uczcie dzieci i młodzież tolerancji, zrozumienia i szacunku dla każdego człowieka. Wychowujcie młode pokolenie w klimacie prawdziwego pokoju. To jest Waszym obowiązkiem”. Parafrazując Epikura, ze wszystkich dróg prowadzących do osiągnięcia szczęścia w życiu, żadna chyba nie jest tak skuteczna, tak przyjemna i owocna jak udana rodzina. Świętujmy więc dziś wspólnie Dzień Rodziny tutaj w Amerykańskiej Częstochowie, w miejscu wręcz stworzonym do tego typu uroczystości.
A Słowo Boże w czasie homilii skierował do nas O. Dominik Libiszewski OSPPE, który w czasie homilii powiedział: „Bóg jest miłością” – przypatrzmy się jak w dzisiejszej Ewangelii Jezus odmienia to słowo na różne sposoby. Tylko w czytanym przed chwilą tekście wymienia je 9 razy. Bo też jest to słowo, które jak klucz otwiera ludzkie serca. Powiedzmy sobie szczerze, czy komuś z nas się ono znudziło? Albo, czy ktoś z nas może powiedzieć, że nie chce być kochany? Wydaje się, że nie. Może nie zawsze dowierzamy, że miłość jest możliwa w naszym życiu. Każdy z nas jednak pragnie życzliwego i bezinteresownego zainteresowania innych ludzi. W tym sensie i kontekście temat miłości będzie cały czas wracał do naszego życia, aby na nowo kreować miejsce miłości we współczesnym świecie! Jezus kieruje do nas dzisiaj niezwykle słowa: „Już was nie nazywam sługami… ale nazwałem was przyjaciółmi”. Można zadrżeć wobec takiego wyznania. Tak patrzy na nie Jezus. Mimo naszych słabości, grzechów traktuje nas ciągle jak przyjaciół. Zdarza się, że jesteśmy poniżeni, czujemy się odrzuceni. Niekiedy pod jednym dachem rodzinnym chodzimy obok siebie jak obcy sobie ludzie. Kiedy przychodzi starość, samotność, choroba, paraliż, przykuci do łóżka czujemy się zawada i zbędnym balastem odstawionym na boczny tor. Może wtedy dociera do nas z mocą słowo Jezusa: Ty dla mnie jesteś ciągle przyjacielem. Przyjaźń dojrzewa i rozwija się na wszystkich etapach życia. Najbardziej się sprawdza w chwilach cierpienia i próby. Jezus mówi, że w przyjaźni nie ma tajemnic. Wszystko nam powiedział co usłyszał od Ojca. Otwiera przed każdym z nas swoje ludzkie i boskie serce, by nam powiedzieć jak jesteśmy dla Niego ważni. To nie są tylko słowa. Te niesłychaną przyjaźń do człowieka Jezus potwierdza całym swoim życiem: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje swoje życie za przyjaciół swoich”. Tak, On powierzył nam swoje Ciało. Możemy w tej komunii z Nim otwierać tajemnice naszych serc. Właśnie wtedy, gdy wydaje się nam, że zostaliśmy opuszczeni przez wszystkich i zapomniani, kiedy nasze ludzkie serce wyje z rozpaczy i zagubienia, możemy bardziej niż kiedykolwiek indziej doświadczyć jak jesteśmy Mu bliscy i drodzy!
Kochani dzisiaj przeżywamy pielgrzymkę Polskich Szkół, jako święto rodzin. Święto, którego idea zrodziła się podczas ubiegłorocznych rekolekcji dla nauczycieli. I właśnie tutaj w domu naszej Matki staje nam przed oczami najpiękniejsza ikona – rodzina, nasze rodziny, twoja rodzina! Pamiętam pewną rozmowę z grupą młodych małżeństw, które wyrażały głęboki niepokój o wychowanie swoich dzieci. Młodzi ojcowie i młode matki zdawali sobie sprawę, że ich dzieci wyrastają w środowisku, które często oddziałuje bardzo destrukcyjnie na duchowy rozwój ich synów i córek. Treści, jakie niesie telewizja nawet w tak zwanych programach dla dzieci, manipulacja młodzieżowych pism, agresja, narkomania, wyzwolenie seksualne w szkołach. Przecież koncerny handlowe przygotowują nawet skierowane specjalne dla dzieci wielkie kampanie reklamowe. Bezlitośnie rozbudzają emocje, odpowiednimi obrazami wypełniają myśli małego dziecka po to tylko, by pragnęło ono mieć, posiadać coraz więcej i więcej. Trudno w wielkim mieście przejść z dzieckiem ulicą, by nie patrzyło ono na reklamy, plakaty filmowe nasycone erotyką, czy przemocą. Patrzą na to trzylatki, pięciolatki, patrzą wszyscy! W trakcie wspomnianej rozmowy jedna z kobiet wypowiedziała takie mniej więcej słowa: „Ja wiem, że powinnam wychowywać moje dziecko do czystości, łagodności, skromności, że powinnam strzec jego dziecięcej niewinności, ale jak to zrobić? Kiedy mój syn prosi mnie o pieniądze na jakoś, wątpliwej wartości pedagogicznej, grę komputerowa, to używa argumentów, że wszyscy jego koledzy już te grę mają. Podobnie mówi mi, że wszyscy w klasie oglądają jakiś serial telewizyjny, że wszyscy czytają te bardzo reklamowane książki. I nie mogę temu zaprzeczyć. Mogłabym nie pozwolić na ten czy inny film, na taką czy inną grę, ale moje dziecko ma przecież swoje szkolne i podwórkowe środowisko i ja doskonale rozumiem, że nie chce od niego odstawać. Czy kiedy wszyscy oglądają współczesne filmy dla dzieci, czytają współczesne książki i komiksy, grają w gry komputerowe, ja mam tego dziecku zabronić i kazać mu czytać stare bajki? Teraz, żeby ocalić dziecko od tego całego brudu, jaki niesie świat, byłoby chyba najlepiej uciec z nim na księżyc. Tak właśnie mówiła młoda kobieta, matka, a inni rodzice tylko przytakiwali jej słowom. Tak, to jest właśnie pytanie odpowiedzialności rodziców: czy uciekać z dzieckiem? Gdzie uciekać z dzieckiem, aby je ocalić przed duchowym niebezpieczeństwem, a nawet duchową śmiercią? To jest właśnie to pytanie: czy uciekać? Wbrew rozpowszechnionym argumentom, że :wszyscy dzisiaj tak żyją, wszyscy to czytają, oglądają, kupują. Po prostu już taki dzisiaj jest świat. Wiemy, że człowiek jest istota społeczną, że każdy z nas potrzebuje przyjaciół, kolegów, znajomych. Dzieci także. Wiemy, też że środowisko wywiera wielki wpływ na jednostkę. Ostatnie badania wykazały, że jako osoby godne zaufania ponad 60% dzieci i młodzieży wymienia rówieśników, 20% - matkę, około 2% - ojca! Dziś środowiskiem dzieci są nie tylko koledzy i koleżanki, ale także bohaterowie filmów, kreskówek, komiksów, komputerowych gier. Często postacie bardzo agresywne i niemoralne. Dzieci i młodzież się z nimi przyjaźni, naśladują ich, ufają im niekiedy bardziej niż rodzicom, czy nauczycielom. Jaka na to rada? Czy mamy tylko pomstować na to, jak straszny zrobił się świat? Kochani każda rodzina powinna być zbudowana na 2 największych i najprawdziwszych filarach… miłości i dialogu!
Kochani – niezwykła była rodzina z Nazaretu – wcielony Syn Boży, Niepokalanie Poczęta Maryja i wierny Bogu Józef. Ale te niepojęte dary duchowe wcale nie sprawiły, że ich życie było sielanką. Byli dla siebie tajemnicą, taką samą tajemnicą, jaką są dla siebie członkowie wszystkich rodzin. Musieli ufać i zawierzyć sobie, musieli poświęcić się dla siebie. Musieli codziennie rezygnować ze swojego „ja”. Ale byli szczęśliwi, bo w ich życiu spełniła się jedna z największych tajemnic Biblii. Tajemnica, która mówi, że szczęśliwymi są smutni, cisi, prześladowani, płaczący. Dlaczego, dlatego że zawsze wszystko czynili razem w duchu miłości stawiając w prawdzie woli Bożej. On. Ona. Ono. Trzy słowa. Zna je prawdopodobnie większość gramatyk, nawet tych języków o których mówimy, że są najprostsze i nie trzeba zbyt długo się ich uczyć. Trzy wyrazy łączące się w jedną całość – nie da się prawidłowo wypowiadać „po ludzku” o kimś, kto nie jest „ja” i nie jest „ty”, bez ich użycia. Żeby mówić o „nim” jako o człowieku w całości, trzeba poznać te trzy podstawowe formy: on, ona, ono. Dzisiaj, w święto Świętej Rodziny wpatrujemy się w taką właśnie trójkę.
On: mężczyzna. Nie wiemy w jakim wieku, ale niedawno poślubiony dziewicy. Prawdopodobnie niezwykle pokorny człowiek, prawdziwie wierzący. Stanął przed niezwykłym dylematem wierności prawu, które znał i wierności głosowi Boga, który do niego przemówił przez anioła. Zaufał Bogu, a ta lekcja zaufania zaowocuje w przyszłości w chwilach trudnych, jak ta, gdy znów będzie musiał wybierać między ojcowskim napomnieniem po odnalezieniu dorastającego syna, a Jego twierdzeniem, iż powinien być „w sprawach swojego Ojca”.
Ona: kobieta. Nie wiemy w jakim wieku, ale niedawno poślubiona mężowi. Niezwykle pokorna i prawdziwie wierząca. Naraziła się na potępienie społeczne i niezrozumienie wybranka, ponieważ to, co zaproponował jej Bóg przez usta anioła, nie mieściło się w ramach panującego prawa. Przy tym bardzo kobieca, wiedząca, że do krewnej brzemiennej należy biec przez góry, bo potrzebuje pomocy. Zaufała Bogu, a ta lekcja zaufania zaowocuje w przyszłości w chwilach trudnych, jak ta, gdy znów będzie musiała wybierać między strachem przed oglądaniem męczeńskiej śmierci własnego dziecka, a miłością, która „wszystko przetrzyma”.
Ono: dziecko. Zwykłe – wydawać by się mogło – dziecko, które jako noworodek narobiło tyle zamieszania: choć do prostego, szarego żłobu je złożono, to przywiodło ku sobie kolorowych mędrców ze Wschodu, blask gwiazdy i rozradowanych pasterzy. O zastępach anielskich nie wspominając. Ta lekcja betlejemskiej pokory zaowocuje w przyszłości, gdy blask zgaśnie a zasłona jerozolimskiego przybytku rozedrze się na dwoje. I kiedy zawoła, że jest opuszczony. Scali przedtem tę rodzinę swoim wzrastaniem „w mądrości i łasce”, tak, iż wybór Rodziców dokonany u zarania, zaowocuje ich świętością. Na wieki już, dla wielu kolejnych pokoleń i rodzin pozostaną wzorcem postępowania.
On. Ona. Ono. Święta Rodzina. Czy idealna przy tym? Z punktu widzenia i myślenia ludzkiego – raczej nie. Zwłaszcza ten początek taki rozdzierający. Kiedy poczynało się życie i nie było łatwo je przyjąć, w tych tajemniczych okolicznościach. Widzenia i sny nie należą do codzienności. Mówią ludzie, zwłaszcza dzisiaj: wierzymy, ale przecież jest trudne życie i wybory, których trzeba dokonywać po swojemu. A tych dwoje – i On i Ona – musiało po prostu zaufać.
Umiłowani w Chrystusie, siostry i bracia! Stając naprzeciw tej trójki ludzi nie sposób uniknąć ważnych pytań. Co my o nich wiemy? Z tego, co najważniejsze i najistotniejsze? O Dziecięciu wiemy, iż zmartwychpowstanie. Matkę nazywamy jest bramą życia, Raju, „Mater misericordiae” o Niej śpiewamy, gdy ktoś umiera. Ojca nazywamy patronem dobrej śmierci. Jak więc uniknąć zadawania pytań? Tam, gdzie jest życie i śmierć – tam są i pytania. Pewnie te najszybciej się nasuwające – o to, jak wyglądają nasze rodziny, oraz te przychodzące po głębszej refleksji – na ile zaufanie i ufność tych Trojga ma wpływ na wybory dokonywane przez nas w życiu. Ich moc z pewnością miała swoje źródło w prawdziwym zjednoczeniu. Józef nie przyjąłby Maryi, gdyby – za radą Boga – nie uwierzył jej słowom. Maryja nie przyjęłaby Jezusa, gdyby – za radą Boga – nie uwierzyła, że Jego poczęcia z Ducha Świętego jest przełomem koniecznym dla zbawienia człowieka. Za radą Boga... To fakt. Ich moc z pewnością miała swoje źródło w prawdziwym zjednoczeniu. Ale nie tylko między sobą. Przede wszystkim – z Bogiem. Nie ma prawdziwego zjednoczenia w rodzinie jeśli Jego rad, Jego wskazówek, Jego obecności nie traktuje się serio. Dosłownie. Bez przenośni. Ale jeśli w rodzinie Bóg ma swoje miejsce – dodajmy: to pierwsze i najważniejsze – wtedy nic: ani prześladowania, ani konieczność ucieczki do obcego kraju, ani ubóstwo, ani pytania bez odpowiedzi, nie mogą jej zaszkodzić... Ani dziecku, którego przyszłość zawsze pozostanie niewiadoma, ani Jego rodzicom, którzy zaufali Bogu i gotowi są przyjąć od Niego wszystko. Dosłownie. Bez przenośni. Wszystko.
Pięknie jest „być w rodzinie”, ale i trudno. Zwłaszcza u zarania, kiedy dokonuje się wyboru na całe życie. Dzisiaj takie wybory są niepopularne. Tak bardzo skażeni jesteśmy mentalnością próbowania wszystkiego, że i małżeństwo stało się dla wielu czymś nie do uniesienia przez całe życie. Pięknie jest „być w rodzinie”, ale i trudno. Zwłaszcza gdy ma się pojawić nowe życie, a „on” i „ona” mają dopełnić swój los przez „ono”. Pewnie niełatwa to decyzja, zwłaszcza gdy tak wiele jeszcze do załatwienia i masa do kupienia. A i otoczenie nie wiadomo co powie.
Pięknie jest „być w rodzinie”, ale i trudno. Zwłaszcza gdy w szarość jej życia wkradnie się w końcu monotonia, przecinana czasem ciekawszymi momentami... poważnych trudności – kryzysu małżeńskiego, choroby dziecka, może poczucia znużenia. Pięknie. I trudno. Na szczęście są On, Ona i Ono. Których moc miała swoje źródło w zjednoczeniu. Z Bogiem i między sobą.
Józef. Maryja. I Jezus.
To dzięki ich życiu w rodzinie, w Świętej Rodzinie, każda z naszych rodzin ma szansę na stanie się świętą. Poprzeczka to ustawiona wysoko. Ale na pewno nie za wysoko. Uwierzmy w to? Zawierzcie Mu, a On was przeprowadzi przez wszystko czyniąc z Was rodzinę na wzór tej Świętej z Nazaretu”.
Po uroczystej Eucharystii rozpoczął się program muzyczno – słowny przygotowany przez dzieci i młodzież z Polskich Szkół, a następnie dyskoteka i zabawy specjalnie przygotowane dla dzieci i ich rodzin.
Foto: Andrzej Kluczkowski
Zobacz więcej zdjęć...
O. Dominik Libiszewski OSPPE
|