Subscribe our Newsletters

Everyday Faith
Wyższe Seminarium Duchowne

Shrine Address

654 Ferry Road
PO Box 2049
Doylestown, PA 18901, USA

Tel. (215) 345-0600
      (215) 345-0601
      (215) 345-0607

Fax (215) 348-2148
info@czestochowa.us

Please make any donation to support The Shrine of Our Lady of Czestochowa.

Enter Amount:

Ks. Prałat Sławomir Oder - postulator procesu kano
Refleksje uczestników pieszej pielgrzymki Print E-mail

pielgrzymka.jpgNiedziela, 12 sierpnia, była dniem, kiedy do narodowego Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown (w stanie Pensylwania), zwanym Amerykańską Częstochową, przybyły piesze pielgrzymki z Great Meadows i Trenton (w stanie New Jersey) oraz z Filadelfii (w Pensylwanii).

Najliczniejsza grupa, licząca około dwóch tysięcy pątników, przybyła z parafii św. Piotra i Pawła w Great Meadows. Była to dla nich dwudziesta, jubileuszowa pielgrzymka do Amerykańskiej Częstochowy i odbywała się pod hasłem Przypatrzcie się powołaniom. Rozpoczęta 9 sierpnia, trwała cztery dni, podczas których pielgrzymi przebyli szlak długości około 60 mil (ponad 96 km). Zasadniczą grupę powadził redemptorysta, o. Jan Kwiecień, grupę młodzieżową – paulin, o. Anzelm Chałupka, a grupę amerykańską – franciszkanin, o. Mariusz Koch. Trasa pielgrzymki biegła przez malownicze tereny zachodniej części stanu New Jersey i północno-wschodnie obszary Pensylwanii.

Pielgrzymi z Filadelfii i z Trenton, mający mniejszy dystans do pokonania, wyruszyli w drogę 11 sierpnia. Grupa z parafii św. Jadwigi w Trenton (około 350 osób) maszerowała wzdłuż pięknej doliny rzeki Delaware i przez rolnicze rejony wschodniej Pensylwanii. Pątnicy z parafii św. Wojciecha w Filadelfii (w liczbie ponad dwustu osób), idąc ulicami czteromilionowego miasta, mieli okazję do niezwykłych kontaktów, które można by nazwać duszpasterskimi, gdyż przygodni przechodnie byli najczęściej zdziwieni ich obecnością, nie zawsze rozumiejąc jej sens, jak jedna ze spotkanych kobiet, która dopytywała, przeciwko komu lub czemu protestują... Pieszy ruch pielgrzymkowy jest bowiem w Stanach Zjednoczonych zjawiskiem nieznanym i dopiero od niedawna Polacy usiłują zaszczepić go na ziemi Waszyngtona – przyznać zaś trzeba, że czynią to z dobrym skutkiem.

W wymienionych pielgrzymkach uczestniczyło wiele sióstr zakonnych i kapłanów, m.in. księża biskupi Tomasz Wenski z Florydy i Czesław Stanula, przybyły specjalnie z Brazylii.

Były to dni rekolekcji w drodze. Codzienna Msza św., Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny stanowiły ramy modlitewne i stwarzały atmosferę refleksji, w której pątnicy odkrywali nie tylko wielką miłość Boga do wszystkich ludzi, ale też poznawali wartość obecności drugiego człowieka; w idących obok w trudzie i umęczeniu odkrywali brata, a wspólna modlitwa dodawała sił i pozwalała zakosztować piękna bycia razem. Za te doznania duchowej wspólnoty wszyscy pątnicy byli Bogu głęboko wdzięczni.

Pielgrzymka zakończyła się w niedzielę, 12 sierpnia, uroczystą Mszą św. w bazylice w Amerykańskiej Częstochowie, która choć ogromna, nie była w stanie pomieścić wewnątrz wszystkich pątników i innych specjalnie przybyłych gości.

Przyszedł też czas na podsumowania. Jeden z pątników, uczestniczący w pielgrzymce po raz dwudziesty, dzielił się swymi refleksjami: „Moją wielką radością jest to, że pielgrzymka się rozwija i, według mnie, nigdy nie zaniknie. Na samym początku, do końca nie wierzyłem, że się ona uda; obecnie moją wielką radością jest to, że 75% uczestników to młodzież, to nasza przyszłość. Mówi się wiele o młodzieży opuszczającej szeregi Kościoła, niektórzy dodają, że młodzież jest w Kościele ze względu na przymus rodziców. A ja poprzez wszystkie lata mojego pielgrzymowania widzę, że to właśnie młodzi ludzie dopingują mnie na drodze mojej wiary, to oni są światłem świata. To niewidzialna siła ciągnie mnie jak magnes na trasę. Tym magnesem przyciągającym i scalającym jest Maryja. Nie mogę się doczekać kolejnej pielgrzymki, ostatnie tygodnie lipca są dla mnie czasem wydłużającego się oczekiwania, które zapowiada coś pięknego, niepowtarzalnego w swoim rodzaju”.

Jedna z przewodniczących grupy porządkowej, Kasia, powiedziała w Amerykańskiej Częstochowie: „To Matka Boża chciała mieć tę pielgrzymkę, nawet tutaj w Ameryce. Osiemnaście razy pielgrzymowałam do Niej, nie żałuję nawet jednej sekundy. Na jednej z Mszy św. usłyszałam w homilii słowa, które poderwały mnie do działania, że to nasza generacja – my, młodzi – możemy przyprowadzić ludzi do Jezusa, że On czeka, że jesteśmy pokoleniem przyszłości. My możemy zmienić naszą kulturę, umocnić młodych ludzi i samych siebie”.

Wymownym świadectwem była wypowiedź jednej z latynoskich dziewczyn z Nowego Jorku, pielgrzymującej po raz pierwszy i nie znającej kultury polskiej. Wyraziła przekonanie, że mimo doznanych trudów wędrówki, wyniosła z pielgrzymki przeżycia duchowe, które pozostaną jej na całe życie. Tak wspaniałych momentów, spędzonych wspólnie ze spotkanymi prawdziwymi przyjaciółmi, długo szukała w Nowym Jorku. Mimo różnicy kultury, języka i obyczajów czuła się jak u siebie, w gronie najbliższych.

Inny pielgrzym, młody chłopak chory na raka, zbuntowany wobec Boga z powodu nieuleczalnej choroby, wyruszył w drogę z nadzieją, że znajdzie ratunek u Matki Bożej. Idąc w poszukiwaniu pomocy, rozmawiał z wieloma ludźmi, którzy okazali mu tę pomoc, bo pomogli mu zrozumieć, że Bóg też go kocha, a jego cierpienie ma sens. Dziękował przyjaciołom z pielgrzymki za ofiarowany mu czas i dar zrozumienia choroby. Dzięki pielgrzymce też, dotąd żyjący w poczuciu, że jest niekochany, zapomniany, wyrzucony z domu i odrzucony przez dotychczasowe środowisko, odnalazł inną rodzinę - przyjaciół, którzy poświęcili mu uwagę i serce. Podobne zrozumienie dla własnego cierpienia i oddanie się całkowicie woli Bożej dane było w czasie jednej z pielgrzymkowych Komunii św. innej chorej na raka trzydziestoletniej kobiecie, która wyruszając na trasę, pełna była nie tylko mieszanych uczuć, ale wręcz zwątpienia.

Z perspektywy mijających dni, już po zakończeniu uroczystości pielgrzymkowych w Amerykańskiej Częstochowie, nasuwają się pytania: jakie przesłanie niosą te szczególne rekolekcje w drodze? Czy jest sens pielgrzymowania w XXI wieku? Odpowiedzią jest sam Bóg. Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, gdyż został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie, bo tylko w Nim człowiek znajduje prawdę i szczęście, których nieprzerwanie szuka. Pielgrzymka była też nieustannym dziękczynieniem Bogu za wszelkie doznane dobro. Każdy z pątników na swój sposób dziękował za duchowe bogacenie się, za doświadczanie każdego dnia miłości Bożej i miłości bliźniego, ale też i za piękną pogodę, i bezpieczne wędrowanie. Jak zapewniali wszyscy, w przyszłym roku na pielgrzymim szlaku będzie ich jeszcze więcej. „Bo pielgrzymka – jak mówiła młoda dziewczyna – to moja wiara i nie wyobrażam sobie, by nie kontynuować tego dzieła. Jestem dwa lata po ślubie. Teraz chodzimy razem z mężem, który także pokochał rekolekcje w drodze. Pielgrzymka zbliża mnie do Boga, ubogaca moją wiarę, jest dla mnie jak największe święto. Jest to coś, bez czego nie mogłabym żyć”.

O. Krzysztof Wieliczko OSPPE

Zapraszamy do galerii zdjęć:

Dzień pierwszy pielgrzymki do Amerykańskiej Częstochowy

Pielgrzymi w drodze do Amerykańskiej Częstochowy - cz. 1

Pielgrzymi w drodze do Amerykańskiej Częstochowy - cz. 2

Zakończenie pielgrzymki w Amerykańskiej Częstochowie

 
< Prev   Next >