Subscribe our Newsletters

Wyższe Seminarium Duchowne
Everyday Faith

Shrine Address

654 Ferry Road
PO Box 2049
Doylestown, PA 18901, USA

Tel. (215) 345-0600
      (215) 345-0601
      (215) 345-0607

Fax (215) 348-2148
info@czestochowa.us

Please make any donation to support The Shrine of Our Lady of Czestochowa.

Enter Amount:

Grzesznicy i cudzołożnice wejdą przed nami do Królestwa Bożego? - XXVI niedziela zwykła _CMN_PRINT _CMN_EMAIL

Zakazany owoc, choć budzi pożądanie i wydaje się być fascynujący i piękny, to jednak jest zatruty i niesie z sobą śmierć. Zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6, 23). Ale jak możemy poznać zatrucie pięknego owocu? Człowiek może poznać grzech w podwójny sposób. Po pierwsze poprzez zerwanie zakazanego owocu i skosztowanie go. Dopiero po grzechu człowiekowi otwierają się oczy: Wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy. Olśnienie pokusą, fascynacja grzechem była de facto wielkim zaślepieniem. Otwarcie oczu po grzechu jest poznaniem prawdy o nim. Możemy jednak poznać grzech również dzięki łasce Boga, która może nas oświecić. Bóg może objawić nam zło grzechu niepopełnionego. Św. Ignacy zachęca modlić się o łaskę poznania grzechu. Odwołując się do grzechów, które już popełniliśmy, poprzez analogię Pan Bóg może dać nam poznanie każdego innego grzechu.

Rozczarowanie grzechem, poznanie jadu grzechu jest koniecznym etapem prawdziwego nawrócenia. Dopóki człowiek sądził, że grzech w swej istocie jest dobry, piękny i dający szczęście, ale niestety zakazany przez Boga, nie mógł naprawdę szukać nawrócenia. Wielu ludziom wydaje się, że świat byłby szczęśliwy, gdyby Bóg pozwolił grzeszyć. I chociaż wyrzekamy się często faktu grzechu, to jednak zostawiamy sobie nieraz - gdzieś na dnie serca - pewną furtkę do grzechu. Jest nią ukryta miłość do grzechu. Wyrzekamy się wprawdzie konkretnych czynów, ale pozostaje w nas jakaś subtelna więź z grzechem. I właśnie ta więź sprawia, iż grzech - nawet po wielu latach cnotliwego życia - potrafi się nieraz na nowo odrodzić.

W życiorysach św. Jana Vianneya czytamy, iż modlił się on kiedyś o łaskę poznania grzechów. Kiedy ją jednak otrzymał, świadomość własnych grzechów była dla niego tak bolesna, iż natychmiast prosił Boga, aby mu odebrał tę łaskę. Człowiek może przerazić się swoim grzechem. Możemy być jednak pewni pedagogiki Boga, która dostosuje łaskę poznania grzechów do naszych możliwości i ludzkich sił. Bóg nie przytłoczy nas jakimś gwałtownym zdarciem zasłony z naszych słabości moralnych. Odkryje przed nami tyle grzechu, ile potrafimy dźwigać. Odkrycie naszej grzeszności zależy jednak od doświadczenia miłości Boga. Głębokie poznanie grzechu u św. Jana Vianneya było możliwe dzięki jego wielkiej miłości Boga. Istotę grzechu odkrywają święci, mistycy. Grzechu nie zrozumie grzesznik zanurzony we własnej namiętności po uszy. Trzeba głęboko doświadczyć Boga, żeby pojąć zło grzechu, jego wielkość, jego nieprawość.

Dlaczego tak bardzo bronimy się przed uznaniem swojego grzechu? Między innymi dlatego, że zaczynamy przeczuwać konsekwencje swojego czynu. Po grzechu otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy. Poznali swoje zhańbienie, poniżenie, utratę własnej godności.

Oto bardzo mocne świadectwo rozczarowania własną namiętnością jednego ze znanych polskich pisarzy. Jest to fragment jego dzienników. Straszno mi, że jeszcze żyć trzeba. Zdaje mi się, że schodzę z wysokiej góry w przepaść, gdzie wykopany jest mój grób. Namiętność porwała mnie i uniosła. Żyję i oddycham nią. Skarlałem szkaradnie. Pod tym szczerym, ale jakże gorzkim wyznaniem, być może mógłby się podpisać każdy z nas. Namiętność, która porywa i unosi człowieka, powoduje szkaradne skarlenie wewnętrzne. To szkaradne skarlenie widać w decyzjach, czynach i osądach człowieka.

 
Sięgając do całej historii naszego życia chciejmy odnaleźć te momenty, w których Bóg w szczególny sposób zapraszał nas do nawrócenia. Wołanie to przybiera nieraz bardzo różną formę. Są to zarówno nasze wewnętrzne pragnienia, odczucia, natchnienia, jak też pewne zdarzenia i sytuacje życiowe, w których się przypadkowo znaleźliśmy. Nieraz nagle zaczynamy rozumieć, że tak dalej nie można żyć; zaczynamy rozumieć, iż prowadziliśmy do tej pory jałowe, miałkie, puste życie. Innym razem niespodziewanie przychodzi wewnętrzne światło rozjaśniające całe nasze życie. W jednym momencie dostrzegamy to, czego nie chcieliśmy widzieć i zrozumieć nieraz przez wiele lat, np. że swoimi nałogami niszczymy siebie, krzywdzimy swoich bliskich. W jednej chwili decydujemy się na zmianę życia. Bóg wzywa nas do nawrócenia także poprzez pewne wydarzenia życiowe. Niepowodzenie, cierpienie, zagrożenie chorobą, śmierć bliskiej osoby - często są to sytuacje, poprzez które zostajemy wezwani do przemiany życia. Oto prosty przykład. Jeden z moich przyjaciół opowiadał mi sytuację, która mu się przydarzyła. Jadąc samochodem zimą w górach wpadł w poślizg. Samochód zatrzymał się tuż nad przepaścią. Dopiero kiedy wysiadł z samochodu, zobaczył rzeczywiste zagrożenie. Wystarczyło lekko pchnąć ręką samochód, by znalazł się w przepaści. Jedno z pierwszych jego skojarzeń, które mu się nasunęło po wypadku, wyraził słowami: Tak dalej żyć nie mogę. Marnuję życie. Wypadek ten odebrał jako wielkie wołanie Pana Boga: Adamie, gdzie jesteś? Pan Jezus nie lekceważy grzechu. Odpuszczając grzechy jednocześnie upomina: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło (J 5, 14). W każdym napomnieniu Jezus zdaje się mówić: Uważaj na siebie. Uważaj, abyś nie zmarnował życia. Uważaj, abyś nie krzywdził twoich najbliższych. Uważaj, abyś nie nadużył cudzego zaufania. Uważaj. Upomnienie Pana Boga nie jest straszeniem człowieka. Jest jedynie ukazywaniem mu konsekwencji jego grzechu. Wołając do człowieka: Adamie, gdzie jesteś?, Bóg zaprasza go do odpowiedzialności za swoje życie: bierz odpowiedzialność za twoje życie. To jest twoje życie.

            Jakby na to nie patrzeć, zdanie powyższe jest zdecydowanie szokujące, tak jak i cała dzisiejsza Ewangelia. Powiedzieć do kapłanów i starszych, do przełożonych i ludzi ogólnie szanowanych, że prostytutki i pogardzani poborcy podatkowi będą pierwsi w Królestwie Bożym, to tak, jakby powiedzieć dzisiaj te same słowa do księży, biskupów, a może nawet kilku kardynałów ... Szokujące i obraźliwe!! Toż jest to zamach na Kościół i szarganie świętości!

Ale gdyby Tobie Chrystus powiedział: "Ludzie którymi pogardzasz i których ty uważasz za grzeszników, wejdą przed tobą do Królestwa Bożego ...", to i czy Ty nie czułbyś się upokorzony i zagrożony w Twojej sprawiedliwości i rzekomej prawości? Nie zapominaj jednak, że Chrystus powiedział też: "Nie ci, którzy mi mówią Panie, Panie, wejdą do Królestwa, ale ci, którzy pełnią wolę Ojca..." Nie wystarczy więc nawet regularne chodzenie do kościoła i codzienne pacierze, nie wystarczy spełnianie wszystkich przepisów prawa i twoja własna doskonałość ... jeśli za tym nie idą czyny miłosierdzia i konkretne działania wobec bliźniego.

Święty Augustyn - bardzo zaskakujące są jego spostrzeżenia i uwagi - powiedział:
Pan Bóg przegotowuje dla każdego z nas trzy wielkie niespodzianki w życiu przyszłym:
• pierwsza to ta, że spotkamy tam tych, którzy według nas, być tam nie powinni - np. grzesznicy i cudzołożnicy, twój sąsiad, czy krewny, którym pogardzasz - spotkasz ich w niebie,
• druga, to ta, że nie spotkamy tam tych, którzy według nas, tam być powinni - np. ci wszyscy pozornie uczciwi i dobrzy na pokaz w piekle,
• i trzecia, największa .... że sami się tam znaleźliśmy

Nie bądź pewny swojej świętości, ani też nie osądzaj innych, abyś przypadkiem nie był zaskoczony tą trzecią niespodzianką w wieczności ...

O. Dominik Libiszewski OSPPE  

 

 
_ITEM_PREVIOUS   _ITEM_NEXT