|
Mamy czas wakacji i po raz kolejny człowiek przekonuje się, że pewne
prawdy, które
wydają się znane, należy sobie przypominać i głosić ustawicznie, bo samo
życie
spycha je na bok. Jedną z takich prawd jest sprawa jedności Boga,
człowieka i
świata. Trzeba o niej przypominać zwłaszcza obecnie, kiedy rzeczywistość
i
"mozaika" spotkań wakacyjnych często odrywana jest od prawd
religijnych i nie ukazuje relacji człowieka z Bogiem. Zobacz, o ile do
refleksji nad naszym stanem cielesnym zmusza nas zmęczenie pracą,
pragnienie,
głód, ból czy choroba - to są w naszym świecie ludzie, którzy nie chcą
czynić refleksji nad swoim stanem duchowym, moralnym i "uciekają od
siebie",
rzucając się w wir wakacyjnych przygód... Dlatego MY - chrześcijanie - a
więc
ktoś związany z Jezusem, słuchając Go i idąc za Nim, powinien być
człowiekiem
głębokiej i odważnej refleksji nad kierunkiem i celem swojego życia.
Dlatego w
sposób szczególny to Słowo dzisiejszej Ewangelii jest dla każdego
z nas...
Wtedy Apostołowie zebrali
się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostoł to znaczy
wysłannik, ten, który jest posłany. Stanowi imię-funkcję, która określa jego
tożsamość. Uczniowie Jezusa mają tworzyć wspólnotę, która formułuje się w
określonym celu. W dzisiejszej Ewangelii widzimy jak uczniowie wracają do
swojego Nauczyciela po pierwszym misyjnym posłaniu i dzielą się swoimi
przeżyciami. Każda wakacyjna wyprawa, kolejny urlop to czas naszej ewangelicznej przygody,
a nie odpoczynku od Boga. Wakacje to nie odpoczynek od Jezusa, niedzielnej Mszy
Świętej, czy modlitwy...!
A On rzekł do nich:
„Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco". Tak wielu bowiem
przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc
łodzią na pustkowie, osobno. Wieść o Jezusie, który leczy z różnych dolegliwości
i o jego uczniach dysponujących władzą uzdrawiania, rozchodzi się szybko po
okolicy. Ich działalność okazała się skuteczna, skoro zostali „oblężeni" przez
ludzi. Stąd w naturalny sposób rodzi się potrzeba „wyjścia" z tej sytuacji.
Wypoczynek, o którym mówi Jezus, ma podwójną wymowę. Przybywający z misji
uczniowie są obciążeni jej trudami i potrzebują zwykłego nabrania sił. Jezus
zaznacza przy tym, że mają odpocząć „nieco". Celem wypoczynku nie jest
beztroska i leniuchowanie, ale regeneracja, odnowa całego człowieka, by mógł na
nowo podjąć swoje życiowe zadania. Zobacz, oni udają się na pustynię.
Pustynia to bez-życie; znalezienie się na niej stanowi więc potężne wyzwanie
dla człowieka, który doświadcza wówczas swoich słabości, pozostając jakby
obnażony przez prawdę o ludzkiej kondycji. Bóg wyprowadza jednak w takie
miejsce, by okazać swoją potęgę i nauczyć człowieka, gdzie leży źródło jego
życia. Wezwanie zatem Apostołów, aby udali się na pustkowie, jest wskazaniem na
podstawowy wymiar życia ucznia Chrystusa, który żyje Bogiem. W tym znaczeniu pustynia
przestaje być miejscem samotności, a staje się przestrzenią koniecznego
spotkania z Najwyższym. Przestaje być miejscem klęski, choć pozostaje
czasem próby i walki, ale daje sposobność do objawienia zwycięstwa Ducha i
ukształtowania nowego człowieka. Apostołowie na tyle będą mogli kontynuować
swoją misję, na ile będą naśladowali Tego, który ich posyła. Istnieje
niebezpieczeństwo zagłuszenia ich serc przez tłum, dlatego udają się na
odludzie, by zyskać wolność dzieci Bożych.
Gdy Jezus wysiadł
z łodzi i ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce
nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.
Pragnienie
ludzi szukających Jezusa zaczyna być zaspokajane. Po czasie intensywnych
zabiegów, zmierzających do doświadczenia Jego obecności, przychodzi spokój
jednego miejsca - spotkania. Jeśli Jezus „ujrzał", to znaczy wejrzał w
głąb serca; rozpoznał wszystkie jego tajniki, po to, by dać to dobro,
które przyczyni się do osiągnięcia Królestwa Bożego.
Zobacz
TŁUM w dzisiejszej Ewangelii dosłownie goni za swoim szczęściem. Wszędzie,
gdzie jest Jezus i Apostołowie, wszędzie tam, jeśli tak można powiedzieć,
wciska się każdy z nich. Gorliwość ludzi zostaje nagrodzona. Odnajdują Jezusa,
który ma dla nich i czas, słowo, i cud. Dobry Pasterz prowadzi owce na urodzajne
pastwiska, ale będzie je też uczył znajdowania innego szczęścia, o którym być
może wcześniej nie myśleli... Wakacje mogą stać się pustynią, gdzie wśród tłumu
możemy czuć się samotni... Nie uciekaj wtedy, zacznij go szukać... a On
pozwoli ci się znaleźć...! Zobacz jak często w naszym życiu zło
pomieszane jest z dobrem i "owocuje" niesprawiedliwością i
roztrwonieniem dóbr, które zamiast służyć - są źródłem podziałów i przyczyną
braku odpowiedzialności za ludzi. W takich sytuacjach dobro, prawda, miłość, wierność,
odpowiedzialna troska są ośmieszane i spychane na margines życia. Tylko Jego
miłość, objawiona w krzyżu i Eucharystii, aż do skończenia świata jest źródłem
mocy wobec wszelkich rozdarć między Bogiem a ludźmi i ludzi między sobą.
Umiejmy być wdzięczni Bogu za łaskę wiary, która pozwala nam dostrzec Jego
miłość: w tajemnicy codziennych losów człowieka, jego radości i cierpień, w
wysiłku pracy i tęsknocie za prawdziwym wypoczynkiem. Potrzeba nam wzrostu
wiary, aby zauważyć tę miłość w krajobrazach i kwiatach, w majestacie gór i
bezkresie morza, w promieniach słońca i groźnej burzy, a przede wszystkim w
drugim człowieku; w wyciągniętych do modlitwy rękach i w codziennym życiu ukierunkowanym tylko w jednym
kierunku... w kierunku Ewangelicznej Miłości... która uczy nas pełnego
poświęcenia w pracy i godności owocnego czasu wakacyjnego odpoczynku...
O. Dominik Libiszewski OSPPE
|