|
Ludzkie
życie zależy w dużym stopniu od innych. Bez wspólnoty nikt nie byłby w stanie
egzystować. Jedną z najstarszych form budowania jedności między ludźmi jest
zasiadanie do posiłku. Wspólne jedzenie - pradawny znak osobowej wspólnoty -
zostało podkreślone także przez Jezusa w Ewangelii. Eucharystia jako uczta to
centrum i szczyt chrześcijańskiej wiary. Jest celebrowana przez Kościół, ale
jednocześnie jest tym, co Kościół stanowi. Jezus określa siebie w Ewangelii
mianem „chleba życia" (J 6,48), „chleba, który zstąpił z nieba" (J 6,51). Jezus
jest chlebem. W tym kontekście, nie można mówić o chlebie tylko w sensie
materialnego pokarmu. A jednocześnie Jezus rzeczywiście jest chlebem, tzn. Kimś,
bez kogo chrześcijanin nie może żyć. Jest podstawowym zabezpieczeniem ludzkiej
egzystencji, koniecznym fundamentem, którego człowiek potrzebuje, jeśli tęskni
za tym, co w życiu rzeczywiście istotne, jeśli pragnie Boga.
Dla kogoś, kto nie
zna tego pragnienia, Jezus nie będzie miał znaczenia chleba. Być może rozpozna
w nim znaczącą postać historyczną, może nawet uzna Jego rolę jako niezwykłego
moralnego autorytetu. Ale chleb? W kim obecny jest głód życia, które wykracza
poza granice czysto doczesnej egzystencji, dla tego człowieka Jezus jest
niezbędny. I w tym sensie jest On chlebem - pokarmem który naprawdę syci i
wzmacnia, daje siłę i utrzymuje przy życiu. Kiedy Jezus jest chlebem naszego
życia? Jest nim kiedy słuchamy Jego słowa, kiedy spotykamy Go w Ewangeliach,
kiedy konfrontujemy nasze życie z Jego nauczaniem. W szczególny sposób jednak
Jezus jest chlebem naszego życia, gdy celebrujemy tajemnicę Jego śmierci i
zmartwychwstania.
W
tym właśnie duchu na wzgórzu Amerykańskiej Częstochowy
celebrowaliśmy w niedzielę 10 czerwca 2012 roku uroczystości Bożego Ciała. Mszy
Świętej o 12:30 przewodniczył O. Prowincjał Mikołaj Socha OSPPE,
który w homilii przypomniał, że w każdej Eucharystii Jezus jest obecny
dosłownie jako eucharystyczny chleb, a nie żaden „opłatek". W ten sposób daje
nam siebie. To jest Jego obietnica, którą słyszeliśmy w Ewangelii: „Jeśli kto
spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało
za życie świata" (J 6,51). Chrześcijanin, który nie tęskni za Eucharystią,
który nie czerpie życia z chleba, który daje Jezus, więcej: którym Jezus sam
jest, będzie - w przenośnym sensie tego słowa - niedożywiony. Rezygnuje z tego,
co najbardziej wartościowe, z tego, co proponuje Bóg, by mogła się spełnić
nadzieja na ostateczne wypełnienie wszelkich tęsknot. W Jezusie Bóg stał się
człowiekiem, by potem stać się chlebem. Jezus w każdej Komunii Świętej wchodzi
w nasze życie. W Nim doświadczamy całej życzliwości i miłości Boga". O.
Prowincjał przypomniał także o tajemnicy przeistoczenia jaka dokonuje się na ołtarzach
świata podczas każdej Eucharystii...
Po
uroczystej Mszy Świętej odbyła się procesja do czterech ołtarzy, aby podczas
tej Eucharystycznej manifestacji ukazać całemu światu, że Bóg nieustannie daje
nam chleb. Tym darem jest Jego Syn, Jezus Chrystus. A my nakarmieni przez
Jezusa w Eucharystii mamy każdego dnia stawać się chlebem dla tego
niedożywionego świata...
O. Dominik Libiszewski OSPPE
Zdjęcia: Andrzej Kluczkowski
|