|
Każdy
z nas kiedyś w życiu wpatrywał się w niebo. Może, myśląc o niebie, próbowaliśmy
sobie wyobrazić jak tam jest. Może myśleliśmy, kogo tam będziemy mogli
zobaczyć, kogo spotkać. Mimo iż mówienie o Bogu nie jest popularne, to jednak
temat nieba jest wciąż żywy. Tworzy się filmy i piosenki o niebie, albo o
istotach niebieskich. Czyżby to było przejawem jakiejś niezwykłej tęsknoty...?
Dziś w liturgii święto
Wniebowstąpienia i znowu wpatrujemy się w niebo, bo wiemy, że to jest nasz cel.
Jezus w 40 dni po swoim zmartwychwstaniu wstąpił do nieba i siedzi po prawicy
Ojca. On wprowadził naszą ludzką naturę do niebieskiej chwały. Dzisiejsza
uroczystość, nie jest pamiątką zmiany przestrzennej Jezusa, ale wskazaniem celu
naszej drogi, jeśli kroczymy z Jezusem, ze Zmartwychwstałym. To także nasze
święto...?
Jezus żyje wśród nas,
pokonał śmierć, życie razem z Nim w chwale jest naszym przeznaczeniem, a nie
śmierć! Jezus w chwili wstąpienia do Ojca włącza nas w jego dzieło, dzieło
zbawiania tego zepsutego a równocześnie pięknego świata. Nasze zadanie, które
wypływa ze święta Wniebowstąpienia to bycie Jego świadkiem (tylko czy nim
jestem...?), świadkiem umocnionym mocą Ducha Świętego, świadkiem rzeczywistości
nieba. „Będziecie moimi świadkami" i w domu, i na ulicy, i w zwariowanej może
klasie, pracy i w czasie rozrywki... wszędzie gdzie idziesz... i pośród
wszystkich...
Dlaczego
stoicie i wpatrujecie się w niebo? Jezusa nie odnajdziemy wpatrując się w
niebo, poszukajmy go w naszym życiu, wśród nas, wszędzie tam gdzie jest drugi
człowiek, wszędzie tam, gdzie jest miłość. W ten sposób tworzymy jakąś
namiastkę nieba na ziemi. Jezus nie opuścił nas, Jezus jest wśród nas. Nie ma
co marzyć o niebie, trzeba iść dalej, głosić i świadczyć, że On żyje i powróci,
by już na zawsze zabrać nas do siebie, do nieba.
Każdy
z nas ma nieco inne pragnienia, więc i inaczej sobie wyobraża niebo... Na
przykład mała dziewczynka chciałaby, aby w niebie kwitły same różowe kwiaty.
Będzie pomiędzy nimi biegać, tańczyć i je wąchać, bo będą pachnieć przepięknie.
Jakaś mocno czynnie zawodowo kobieta chciałaby w niebie dalej pracować, bo
kocha swoją pracę i bez niej jest nieszczęśliwa. Inaczej będzie pojmował niebo,
ktoś, kto najbardziej lubi drzemać po południu. On chciałby w niebie się
wreszcie wyspać.
Może nie najważniejsze
jest jak w szczegółach będzie wyglądać niebo - czy będzie jak wielki i piękny
ogród czy jak wielkie nowoczesne miasto... ważne, aby do nieba zmierzać. Co to
oznacza? Kiedy świadomie wybieramy się do jakiegoś szczególnego miejsca,
przygotowujemy się. Inaczej pakujemy plecak, kiedy jedziemy nad morze, inaczej
kiedy chcemy pojeździć rowerem po lesie. Wszyscy bowiem wiemy, że maska do
nurkowania nie przyda nam się w lesie, a w morzu trudno pływać w butach do
górskiej wspinaczki. Podobnie jest z naszym przygotowaniem w drodze do nieba.
Kiedy zmierzamy do nieba, trzeba codziennie dbać o swoje serce. Tak więc dbajmy
codziennie o naszą duszę czyniąc dobro, przebaczając innym, modląc się i rozmawiając
z Jezusem. To właśnie On jest najlepszym przewodnikiem do nieba.
Trzymając
go za rękę i żyjąc zgodnie z jego wskazówkami, przygotowani i pełni wiary
trafimy do nieba... Bo przecież nikt z nas nie wyobraża sobie (mam
nadzieję...), aby mógł żyć gdzieś indziej... Nikt z nas nie wyobraża
sobie, aby Ci, których kochamy, którzy są dla nas ważni ... aby ich zabrakło w
niebie z nami... Zatem przestańmy wpatrywać się w niebo i wymyślać jak tam
będzie, ale żyjmy miłością Jezusa już tutaj na ziemi... gdzie dzięki naszemu
świadectwu może zaczynać się już niebo...
O.
Dominik Libiszewski OSPPE
|