|
Homilia wygłoszona przez Ks. Prymasa
Seniora Kard. Józefa Glempa w Doylestown, dnia 22 sierpnia 2010 roku
Najmilsi, Bracia i Siostry!
„Rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu
moim" (Łk 1, 46) - to słowa Maryi, które
dziś może za Nią powtórzyć każdy z nas.
Z rozradowanym duchem przychodzimy do Doylestown, do Maryi czczonej w Częstochowie
Amerykańskiej, i łączymy się duchowo z tysiącami Rodaków przybywających do
Częstochowy w Polsce. Ta sama Maryja, Niepokalana Dziewica, czczona w cały
świecie katolickim, szczególną jednak cześć odbiera w miejscach, gdzie głęboko
zapuściła korzenie, w sanktuariach. Sanktuaria Maryjne są zawsze świątyniami
Jej Syna, Jezusa Chrystusa. Wiele jest miejsc na świecie, i to w każdym kraju,
gdzie Maryja zamieszkała w swoich sanktuariach. Są jednak Sanktuaria
szczególne, z których blask promieniuje na sąsiednie kraje. I tak Matka Boża
Meksykańska z Guadalupe jest szczególną patronką Ameryki Środkowej i
Południowej, Matka Boska z Lourdes i z Fatimy przyciąga wiernych z całej
Europy, a Matka Boska z Częstochowy w Polsce promieniuje na kraje wschodnie i
południowe. To Ona upodobała sobie Doylestown w Ameryce, wiedząc, jak wielu tu
jest Polaków, którzy w Ameryce mogą zapraszać innych do swojej Królowej. Uroczystość
Maryi Jasnogórskiej przypada 26 sierpnia, ale my czcimy Ją tutaj w
poprzedzającą niedzielę i łączymy się duchowo z tymi najmłodszymi sanktuariami Czarnej
Madonny Częstochowskiej, które powstały przed kilku laty - w Australii i w
Afryce Południowej, zawsze pod opieką zakonu Ojców Paulinów.
Maryja uczy słuchać Słowa Bożego
Przychodzimy do Maryi nie
tylko z wylewnymi uczuciami, przychodzimy, by słuchać mądrości Bożej i słów do
nas skierowanych w liturgii Kościoła. Maryja była pilną słuchaczką Słowa
Bożego. Łukasz Ewangelista odnotowuje: Ona „zachowywała
wszystkie te słowa w swym sercu" (Łk 2, 51). My mamy także zasłuchać się w
treści czytań liturgicznych, bo one przekazują nam mądrość samego Boga, który
nas poucza, jak należy żyć.
Pierwsze czytanie dziś opowiada
nam o mądrości Boga. Mądrość to taka dogłębna znajomość rzeczy, że nie ma
pomyłki. Bóg stwarzając świat posługiwał się mądrością, ona była w Nim zanim
rozpoczął dzieło stwórcze. Patrzymy na ogromny mechanizm kosmosu, jaka to
niesłychana wiedza i mądrość! Bóg nie tylko stworzył świat i wprawił go w ruch,
ale pamięta o jego rozwoju. To czuwanie nad światem nazywamy Opatrznością Bożą.
Jej troską ogarnięte są także drobiazgowe sprawy ludzkie.
Kościół
uważa, że Maryja jest najpiękniejszym dziełem mądrości Bożej, bo w Maryi nie
tylko dojrzała wiedza, ale także w sposób najdoskonalszy osiadła miłość. Maryja
jest „Stolicą Mądrości", ale Ona
nazwana jest także „Domem Złotym" i „Matką Najmilszą", która umie znaleźć
wyjście z mrocznych zaułków. Mądrość bowiem to nie tylko uczona wiedza. Umysły
ludzkie potrafiły wymyśleć zdumiewające maszyny i aparaty, ale gdzie jest
mądrość aparatów, jeżeli one służą niesprawiedliwości albo wręcz zabijaniu
ludzi? Mądrość Boża ukazuje się w Ewangelii. Dziś wysłuchaliśmy bardzo prostego
opowiadania o tym, co się zdarzyło w Kanie Galilejskiej. Po zawarciu ślubu
przyjęcie weselne odbywało się zapewne w gospodzie. Zaprosili dużo gości, także
Jezusa z uczniami, bo Matka przybyła już wcześniej. Nie obliczono dobrze
zasobów wina, mogło go zabraknąć, ale w końcu wesele by się przecież odbyło. W
potrzebach ludzkich swą pomoc okazała Maryja. Mądrość i dobroć Maryi przejawiła
się w następujących momentach: Pierwsza zauważyła brak wina i postanowiła
dyskretnie temu zaradzić. Potem przygotowała sługi do wykonania poleceń Jezusa.
Wreszcie wyprosiła u Jezusa, aby użył swej niezwykłej mocy, po prostu wymogła
na swoim Synu dokonanie cudu. Cud się stał. Został wyproszony przez Maryję. Kto
na tym cudzie skorzystał najwięcej? Ktoś odpowie: Goście weselni, bo dobrego wina
był dużo, może ze sześćdziesiąt litrów. Nie, to nieprawda. Najbardziej
skorzystali Apostołowie, bo uwierzyli Jezusowi, a byli początkującym zespołem.
Przyjąć wiarą Chrystusa jako Przewodnika i Wodza, przyjąć Go jako dar dla
własnego życia wiecznego - to jest istotna mądrość.
Zachwyt dla Matki Jezusa
Pozwólcie, Bracia i Siostry, na akcent
osobisty. Jako Prymas Polski przeżywałem zawsze uroczystość Matki Boskiej
Częstochowskiej na Jasnej Górze. Jako Prymas Senior mogę to święto przeżywać w
Częstochowie Amerykańskiej, a ponieważ byłem tu już kilkakrotnie, mogę wyrazić
podziw dla dzieła ducha i wiary, z których sanktuarium Doylestown wyrasta. Do
tego podziwu względem wzrastającego dzieła Amerykańskiej Częstochowy włączam
osobę wielkiego czciciela Maryi ks. Kardynała Jana Króla z Filadelfii i paulina,
ojca Michała Zembrzuskiego, odważnego pomysłodawcę modlącej się Częstochowy na
ziemi amerykańskiej.
Wielkim znakiem dla
Polski jest ogromny cmentarz pochowanych tu Polaków, którzy pochodząc z różnych
krańców naszego globu, tutaj zechcieli złożyć swoje ciała. Ten polski cmentarz
nie jest ciszą śmierci, on jest głośny niezwykłą pamięcią losów ludzi spod
znaku Orła Białego. Jest to miejsce zbliżania się Rodaków do siebie - tych
żyjących i ich ojców, którzy przechodzili drogę z niewoli do wyzwolenia i
zasłużyli na spoczynek w grobach na wolnej, błogosławionej ziemi.
Maryja
zbliża do siebie ludzi, ale zbliża także narody. Mój podziw budzą dwie
równoległe ściany Sanktuarium, stanowiące witraże z setkami scen historycznych.
Jedna ściana to prezentacja wydarzeń opromienionych światłem wiary
chrześcijańskiej, dokonanych w Ameryce, a druga ściana utkana witrażami - to
tysiącletnie dzieje Polaków. Bogata wiedza o dwóch narodach, zawarta w artystycznej
wizji, została umieszczona w Maryjnej Świątyni w Doylestown.
Człowiek potrzebuje kontaktu z drugim, szczególnie
kontaktów życzliwych. Możemy się spotykać w szkołach, w urzędach, w
supermarketach i tam zawierać znajomości. Jednak jesteśmy najbliżsi sobie, gdy
stajemy przy Matce Chrystusa, bo Ona jest także naszą Matką. Czujemy się wtedy przed
Nią równi: młodzi i starzy, biedni i bogaci, profesorowie i uczniowie, chłopcy
i dziewczęta. Jeszcze lepiej to odczuwamy podczas coraz częściej organizowanych
pielgrzymek, gdy jeden drugiemu musi pomagać - fizycznie i duchowo. To nie
prosta okoliczność sprawia, że wzrasta życzliwość i przyjaźń, to sprawia
nadprzyrodzona obecność Matki Najświętszej.
Nie
tylko po różach
Nasza droga przez życie
nie biegnie tylko w uśmiechach, nie tylko po różach. Maryja przeżywała Kalwarię
świadoma zapowiedzi Symeona, że Jej duszę przeniknie miecz boleści. Cieszymy
się, gdy zauważamy, że w Polsce przez pracę Kościoła umacnia się Królestwo
Boże, a w Ojczyźnie długi okres militarnego pokoju umacnia dobrobyt społeczny. To
nie znaczy, że nie zauważamy zła, które czyni nas ociężałymi, osłabłymi. Zasłaniane
są ważne sprawy a prowokowana jest walka o małe. Krzyż i walka o jego ocalenie
to święta sprawa i źle jest, gdy używa się go do przepychanek ulicznych. Krzyż
postawiony przez Harcerzy, o którym głośno w świecie, miał iść na czele
pielgrzymki akademickiej na Jasną Górę, była to intencja czysta. Inne
manipulacje tym krzyżem są podejrzane.
Pomyślmy, ile mamy w
Polsce spraw bardzo ważnych do załatwienia: bronić życia, każdego - dojrzałego
i nienarodzonego; pomagać kobiecie i mężczyźnie zawrzeć godne małżeństwo; otaczać
opieką rodzinę płodną i kochającą, zapewnić godne warunki wychowania dzieci. Szlachetne
rzeczy łatwo popsuć okrzykami, propagandą, pieniędzmi. Do naprawy potrzebne są
inne środki. Odkrył je św. Paweł, gdy pisał do Koryntian: "A moje nauczanie i przepowiadanie nie opierało się na mądrych wywodach,
ale na ukazywaniu Ducha i mocy" (I Kor 2, 4).
Bracia
i Siostry, idźmy do naszych zajęć z mocą Ducha św., bo świat nie potrzebuje czołgów
i amunicji, potrzebuje Ducha św., potrzebuje zachęty Maryi, byśmy pełnili wolę Jej Syna.
Amen.
|