|
„Potem ukazał się wielki znak na
niebie:
Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na jej głowie wieniec z gwiazd
dwunastu"
(Ap 12, 1).
Drodzy Ojcowie Paulini,
Stróże Tego Sanktuarium,
Kapłani, Siostry i
Bracia Zakonni,
Kombatanci,
Pielgrzymi,
Siostry i Bracia
zebrani w tym świętym miejscu by uczcić Matkę Wniebowziętą.
Miesiąc sierpień obfituje
w święta i uroczystości maryjne, a także w liczne pielgrzymki do duchowej
stolicy naszego kraju. Dla nas, Polaków, jest to miesiąc szczególnie bliski jak
maj, ze względu na cześć, jaką oddajemy Maryi, Matce Bożej Częstochowskiej -
Królowej Polski.
To właśnie dzisiaj,
serca milionów Polaków w kraju i za granicą łącza się duchowo z Jasnogórskim
Sanktuarium, aby wraz z obecnymi tam pasterzami Kościoła pod przewodnictwem
Księdza Prymasa i rzeszą pielgrzymów, we wspólnej modlitwie raz jeszcze
powtórzyć głębokie w swej treści słowa: „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo, Ty
za nami przemów słowo, Maryjo! Miej w opiece naród cały, Który żyje dla Twej
chwały, Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!" Powtórzymy je także 26 sierpnia.
Dziś, na sposób
uroczysty, przypominamy słowa Sługi Bożego papieża Piusa XII z buli Munificentissimus Deus ogłaszającej
dogmat Wniebowzięcia Matki Bożej 60 lat temu:
„Wielka Matka Boga,
Jezusa Chrystusa, ‘jednym i tym samym rozporządzeniem' Opatrzności, w
przedziwny sposób niepokalana w poczęciu, nieskalana Dziewica w Boskim
macierzyństwie, doskonała towarzyszka Boskiego Zbawiciela, odnoszącego pełne
zwycięstwo nad grzechem i jego skutkami, otrzymała jako najwspanialsze
zwieńczenie swych przywilejów dar wolności od zepsucia cielesnego, i podobnie
jak Syn, po zwycięstwie nad śmiercią, została z ciałem i duszą wzięta do chwały
niebios, by tam zajaśnieć jako Królowa zasiadająca po prawicy swego Syna ‘nieśmiertelnego
Króla wieków'. Tak więc Wniebowzięcie Maryi jest dla niej darem i nagrodą, a
dla nas zaś światłem i drogą do nieba".
1. Królowa dana polskiemu narodowi
Umiłowani Bracia i
Siostry. Zgodnie z tym uroczystym orzeczeniem Kościoła, Maryja Wniebowzięta
jaśnieje jako Królowa zasiadająca po prawicy swego Syna. Miłość Boga objawiona
w Jezusie Chrystusie jest miłością obejmującą cały rodzaj ludzki - wszystkie
narody i zarazem każdego człowieka z osobna. Taką samą cechę powszechności a
zarazem osobistej bliskości posiada miłość Maryi Wniebowziętej. Jest to miłość
obejmująca wszystkich ludzi i jednocześnie osobiście każdego człowieka.
Ale w tajemniczych
planach Bożej Opatrzności została ustanowiona jeszcze jedna cecha
macierzyńskiej miłości Maryi. Bóg Trójjedyny zapragnął, aby Jego Boska
odwieczna miłość docierała do serc ludzkich przez Maryję także w wymiarze
danego, konkretnego narodu jako cząstki rodzaju ludzkiego. W tym znaczeniu tak
wiele narodów na świecie, a wśród nich także nasz polski naród, zwraca się do
Maryi, nadając Jej tytuł swojej Matki i Królowej.
Nie sposób więc
zrozumieć dziejów naszej Ojczyzny bez uznania macierzyńskiej miłości Maryi
wobec każdego z nas. Ale nie sposób również zrozumieć, jak napisałem dwa lata
temu w liście zatytułowanym „Pamięć i odpowiedzialność", skierowanym do Polonii
całego świata, dziejów polskiej emigracji, bez uświadomienia sobie, że Maryja
została dana narodowi polskiemu jako jego siła i obrona w drodze do Królestwa
Niebieskiego.
Owszem, nie brakowało
w historii takich chwil, w których losy naszej Ojczyzny starano się raz na
zawsze oderwać od kultu Matki Bożej. Ci, którzy do tego oderwania dążyli
wiedzieli, że gdyby im się to udało, wówczas „dusza polska" zostałaby
pozbawiona bodaj najcenniejszego spoiwa, jakim Bóg obdarzył w swej miłości nasz
naród na przestrzeni tylu już wieków.
A jednak jak do tej
pory, i da Bóg że tak będzie zawsze, pomimo bolesnych i krwawych kart w
historii Polski, wciąż nasze serca pielgrzymują fizycznie i duchowo do
Jasnogórskiej Pani, z modlitwą znaną od dziecka: Maryjo, miej w opiece naród
cały, który żyje dla Twej chwały; niech rozwija się wspaniały, Maryjo!
Polsko, Ojczyzno Jana
Pawła II, nasza Ojczyzno, pozostań przy sercu Maryi, Królowej naszego Narodu!
2. Matka naszej nadziei - Przewodniczka do nieba
Najmilsi Bracia i
Siostry. Chciałbym Wam powiedzieć, że ile razy - czy to w diecezji radomskiej, czy też będąc w innych
miejscach, i w Polsce i za granicą - przemawiam na temat kultu Matki Bożej, za
każdym razem głęboko odczuwam tę niewyrażalną w słowach nadzieję, jaką my,
Polacy, wiązaliśmy, wiążemy i zawsze będziemy wiązać z Matką Jezusa Chrystusa.
Głębi tej nadziei nie
da się ująć w żadne statystyki o charakterze czysto społecznym, czy kulturowym.
Tej nadziei polskiego narodu złożonej w Maryi, Matce Jezusa, nie sposób
uchwycić językiem badań i obserwacji, zredukowanych do wymiarów
psychologicznych czy socjotechnicznych. W tej sprawie potrzebny jest inny głos
i inny rodzaj spojrzenia. Potrzebna jest wiara i miłość do Maryi.
Dzięki spojrzeniu
wiary przenikniętej nadzieją, zarówno ten, który przemawia o Maryi, jak i ci,
którzy o Niej słuchają - wzajemnie się rozumieją, bo spotykają się w jednej
duchowej przestrzeni, w której króluje Jezus, a wraz z nim Jego Matka, Maryja.
Miał więc wiele racji
ktoś, kto powiedział, że nas Polaków - w kraju i poza jej granicami - wychowały
i wychowują trzy święte Matki: najpierw Matka, która nas urodziła i wykarmiła;
później Matka, jaką dla każdego z nas jest Kościół, ale także Maryja, Matka,
którą z wysokości krzyża przekazał całej ludzkości umierający Odkupiciel,
mówiąc do św. Jana: „Oto Matka Twoja" (J 19, 27).
Czyż o tej woli
Jezusa, aby do Królestwa Niebieskiego prowadziła nas Jego Najświętsza Matka nie
świadczy wymownie choćby ta przepiękna świątynia, w której się obecnie znajdujemy?
Amerykańska Częstochowa świadczy o wierze naszych Rodaków w Stanach
Zjednoczonych i o ich nadziei, którą złożyli w Maryi.
Ta świątynia Matki
Bożej Częstochowskiej jest szczególnie bliska Polakom żyjącym z dala od
Ojczyzny. Ale ta świątynia jest żywą Ewangelią przede wszystkim o innej
Ojczyźnie - tej ostatecznej, przy Bogu w chwale Królestwa Niebieskiego.
Niezwykła i głęboka jest w tej świątyni więź pomiędzy królowaniem Jezusa w
niebie a Wniebowzięciem Jego Najświętszej Matki.
Jezus wstępując do
swego umiłowanego Ojca otworzył nam bramy nieba, a tym samym potwierdził
ostateczny cel naszego doczesnego życia. Tym celem jest życie wieczne z Bogiem
w Trójcy Świętej Jedynym. Tym celem jest nasza Ojczyzna w niebie. I w stronę
tego właśnie celu prowadzi nas Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza - Królowa
Polski.
Dlatego, Najmilsi
Bracia i Siostry, Maryja z duszą i ciałem wzięta do chwały nieba, jest dla nas
najlepszą duchową Przewodniczką, dzięki której głębiej rozumiemy, jak wielkim
szczęściem będzie przebywać z Bogiem na wieki. Już teraz, patrząc w oczy Maryi,
Pani i Królowej nieba i ziemi, zdaje się jakbyśmy patrzyli w tamten, niemal
zupełnie nieznany nam świat, który określamy słowem: niebo.
Nie jest więc rzeczą
przypadkową, że na Maryję jako Przewodniczkę do nieba wskazał Ojciec Święty
Benedykt XVI w encyklice o chrześcijańskiej nadziei Spe salvi. Podobnie jak jego poprzednik na Stolicy Piotrowej, Sługa
Boży Jan Paweł II, obecny Ojciec Święty zadaje sobie bowiem sprawę, że sami,
jako ludzi słabi i grzeszni, nie jesteśmy w stanie ani za niebem tak naprawdę
tęsknić, ani tajemnicy nieba przynajmniej częściowo zrozumieć.
Tak, potrzebujemy
Matki.
Potrzebujemy duchowej
Przewodniczki.
Potrzebujemy głosu i
przykładu Maryi Wniebowziętej.
Zwłaszcza gdy pojawia
się w naszym życiu nieuporządkowane przywiązanie do tego, co doczesne i
przemijające. Bo z tego nieporządku sumienia biorą się później bolesne pomyłki
życiowe - rodzinne i społeczne - gdy zamiast „gromadzić sobie skarby w niebie",
nastawiamy się na zdobycie tego, co wydaje nam się w tym życiu absolutnie ważne
i konieczne.
Niestety, jak pisze
Benedykt XVI we wspomnianej encyklice, są nawet i tacy, których na samą myśl o
niebie i o życiu wiecznym ogania lęk, przerażenie i trwoga. Tego rodzaju
reakcja może być uznana, zdaniem Ojca Świętego, za przejaw głębokiego
zagubienia wielu współczesnych ludzi, dla których wszystko w tym życiu jest
ważne, ale nie Bóg, nie wiara i nie perspektywa życia wiecznego w chwale
Jezusowego Królestwa.
3. Maryja - Patronka całej Polonii
Drodzy Bracia i
Siostry. Życie codzienne w warunkach emigracyjnych potwierdza, niestety, ten
smutny obraz współczesnego człowieka. Dla wielu naszych rodaków rozproszonych
po całym świecie, dzień opuszczenia Ojczyzny rozpoczyna bolesny proces
stopniowego oddalenia się od Boga, od wiary oraz od wspólnoty z bliskimi.
Może nawet wielu
spośród waszych bliskich - z rodziny, znajomych czy przyjaciół - przeżywa
obecnie taki stan moralnego zagubienia, w którym prawda o Bogu i niebie przestała
mieć już większe znaczenie, a takie słowa jak: Kościół, wiara, przykazania,
rodzina, Ojczyzna, patriotyzm - stały się słowami obcymi, wstydliwymi i
krępującymi. Ale nawet wobec tych i tym podobnych zawiłych i krętych ścieżek
ludzkich losów, Bóg nigdy nie przestaje być Bogiem niezgłębionego miłosierdzia.
Dlatego aby
poszczególni ludzie, ale także całe społeczności i środowiska budziły się ze
snu niewiary, wątpliwości i moralnego zamętu, sam Bóg - poprzez posługę i
nauczanie Kościoła - wciąż wskazuje właśnie na Maryję Wniebowziętą jako niezawodny
znak nadziei. Ukazuje Maryję jako Gwiazdę Przewodnią - Matkę, która niezmiennie
zdaje się wypowiadać słowa z Kany Galilejskiej: Uczyńcie wszystko, cokolwiek
mój Syn wam powie (por. J 2, 5). Słowa te stanowią po dziś dzień, i stanowić
będą do końca świata podstawowe przesłanie, jakim Maryja obdarza ludzkość z
głębi swej macierzyńskiej miłości.
Tak współdziałała
Maryja ze zbawczym dziełem Syna za swojego życia ziemskiego, i tak czyni
nieprzerwanie już od dwóch tysięcy lat. I czy to będzie w Fatimie, czy to
będzie w La Salette,
czy też - jak 152 lata temu w Lourdes - nasza Pani i Królowa, na mocy
niezbadanych dróg Bożej Opatrzności przybywa do nas z nieba; przybywa do nas, gdy
jesteśmy często zagubieni na drogach doczesnego życia, aby mówić nam o niebie,
i aby w ten sposób przypominać nam o drodze prowadzącej do wiecznego Królestwa Jej
Boskiego Syna.
Pisze św. Paweł: „I
Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz
każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci co należą do
Chrystusa, w czasie Jego przyjścia" (1 Kor 15, 22-23). Nie ulega wątpliwości,
że ten sam cel, jaki został wyznaczony pierwszym uczniom Jezusa, pozostaje
niezmiennie aktualny także i dziś, na początku trzeciego tysiąclecia wiary. Ale
nie ulega też wątpliwości, że ten sam cel: aby znać prawdziwego Boga i uznać w Jezusie
Chrystusie Jedynego Zbawiciela świata, pozostaje zadaniem także dla wszystkich,
którzy pozostają - czasowo lub na stałe - z dala od swojej Ojczyzny.
O tym zaś, że jest to
zadanie i posłannictwo w dzisiejszym świecie niełatwe do spełnienia - nie muszę
Wam tutaj mówić. Sami dobrze wiecie, że ktoś przebywający z dala od Ojczyzny,
jeśli chce być w swoim środowisku świadkiem Jezusa, to musi się przygotować na
nieraz wielkie próby, aby zachować w sobie autentyczną wiarę, przywiązanie do
Kościoła, miłość do Matki Najświętszej i pozostać wiernym przykazaniom, które są
wyznaczoną przez Boga drogą do życia wiecznego.
4. Wdzięczność za maryjne świadectwo
Mając więc świadomość
zamętu moralnego w dzisiejszym świecie, chciałbym w tym miejscu wyrazić
wdzięczność i podkreślić, jak bezcenne jest każde Wasze autentyczne świadectwo
o Jezusie i otrzymanym od Niego powołaniu do życia wiecznego.
Bo jest dzisiaj za co
Boga przepraszać, ale jest także dzisiaj za co Bogu dziękować w tej pięknej
świątyni Amerykańskiej Częstochowy. Bo rzeczywiście jakże są to podnoszące na
duchu przykłady - przykłady Waszej wierności i stałości, przykłady autentycznej
obrony prawdy w duchu chrześcijańskiego rozumienia daru wolności, oraz
połączenia miłości do Ojczyny w niebie z miłością do Ojczyzny na ziemi.
Pomimo wielu
trudności, nie brakowało i nie brakuje tych, którzy nie odrzucają wiary, ale
przeciwnie, jeszcze bardziej w realiach emigracyjnych zaczynają rozumieć jej
wartość, potrafią wiary bronić, o niej rozmawiać i traktować ją jako podstawowe
źródło porządkujące osobiste i rodzinne plany i zamiary.
Za to wierne świadectwo
Polonii na całym świecie, także i tutaj, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie,
nie wystarczyłoby słów wdzięczności podczas naszego dzisiejszego spotkania. Te
zaś słowa podziękowań i uznania, proszę, niech przyjmują nade wszystko
Czcigodni Bracia Paulini i wszyscy Kapłani - wszelkich stopni i godności, a
także osoby życia konsekrowanego - z zakonów męskich i żeńskich, a także
Kombatanci obchodzący dziś swoje święto.
Niech Jezus, który
przez swoje wstąpienie do Ojca w niebie otworzył nam bramy swojego Królestwa i
wziął do siebie swoją Matkę, błogosławi wszystkim, którzy w Jego imię, idą na
cały świat z wiarą w prawdziwego Boga! Niech błogosławi wszystkim, dla których
Ewangelia nie jest pamiątką z przeszłości, ale Księgą życia - i to życia
wiecznego! Niech błogosławi tym, w których sercach są głęboko zapisane zasady
chrześcijańskie - w swoich myślach i słowach, aby później znalazły swój wyraz w
dobrych czynach w realiach codziennego życia z dala od Ojczyzny.
5. Matka Boża Zielna - Hetmanka naszego Narodu
I na zakończenie,
pragnę wypowiedzieć słowa wdzięczności wobec tych, którzy szczególnie
poświęcili swoje życie w obronie wiary i wolności. Wielu oddało swoje życie i
już dzisiaj przeszli do Ojczyzny wiecznej. Za nich gorąco się dzisiaj modlimy
do Boga za przyczyną Maryi wziętej do nieba.
Uroczystość
Wniebowzięcia w polskiej tradycji ludowej nazywa się świętem Matki Bożej
Zielnej. Zofia Kossak pisze: „Pobożność ludu polskiego uwiła Jej wieniec legend
piękniejszy niż dożynkowy. Najświętsza ochraniała dłonią przed jastrzębiem
gniazdo skowronka, przyjaciela rolnika... Tej Opiekunce, Matce miłości pięknej
i nadziei świętej lud polski składa zboża i zioła w dniu Jej Wniebowzięcia. Ona poniesie je ze sobą niby wonny oddech
ziemi - hołd Stworzycielowi od Jego stworzenia, Rzeczniczka wszystkich potrzeb
i nędz świata. Przewodnica miłosierdzia, odziana w koronę uwitą z kłosów,
zroszoną kroplami znojnego ludzkiego potu".
Uroczystość Maryi
Wniebowziętej, Bracia i Siostry, jakby konsekruje naszą codzienną szarą pracę i
trud, cierpienie i krzyż. Maryja Wniebowzięta przypomina nam, że przez pracę,
trud i krzyż idzie się drogą do nieba. Matka Boska Zielna, to wzruszające dla
nas Polaków na całym świecie, święto owoców ludzkiej pracy i Bożego
błogosławieństwa.
Jakże dobrze zrozumieli
to nasi polscy żołnierze, którzy na różnych frontach oddali życie za Chrystusa,
za Kościół, za wolność naszej Ojczyzny. Oni są dla nas ogromnym darem - darem
dla Ojczyzny, kochanej Polski i tej nowej, na amerykańskiej ziemi. Wielu z nich
cieszy się, jak wierzymy głęboko, nagrodą życia wiecznego za ich trudy,
tułaczkę i krzyż. Krew i łzy polskich żołnierzy muszą zaowocować. Oni dla
obrony Ojczyzny budowali barykady, zwłaszcza 90 lat temu w czasie „Cudu nad
Wisłą", jak również w czasie Powstania Warszawskiego.
Siostry i Bracia,
trzeba nam dzisiaj budować inne barykady, które uchronią naszą Stolicę i naszą
Ojczyznę przed groźniejszymi niebezpieczeństwami. One muszą bronić przed zatruciem
ducha dzieci i młodzież, muszą bronić przed falą nieuporządkowanego seksu,
pijaństwa, rozwiązłości i narkotyków, które nam funduje zjednoczona Europa i
inne bogate społeczeństwa poprzez różne parady i dziwne spotkania. Dumna
Stolico z tamtych powstańczych zrywów, zachowaj niepokonanego ducha, jak to
uczyniłaś 90 lat temu w czasie „Cudu nad Wisłą" i 66 lat temu w czasie
Powstania Warszawskiego. Krew i łzy twoich synów i córek, Warszawo i Polsko,
nie mogą iść na marne i wyschnąć bezowocnie na oczach naszego pokolenia. One
muszą przetrwać na dalszą chwałę naszej Ojczyzny, Ojczyzny Jana Pawła II i
zaowocować piękną duszą Polaka w kraju i na emigracji. Budujmy więc wszyscy
duchowe barykady oparte na głębokiej wierze, nadziei i miłości, po to:
- aby młode pokolenie
nie zagubiło drogi dobra i nie utraciło świadomości grzechu;
- aby na polskiej ziemi nie był daremny Krzyż
Chrystusa i nie zabrakło ufności w Boże miłosierdzie;
- aby Naród Polski, jak przez wieki żył dalej dla
Bożej chwały i czci Matki Najświętszej, a jego rodacy kochali się wzajemnie i
podawali sobie dłonie do zgody i przebaczenia;
- aby Naród Polski zachowywał zwyczaje religijne i
narodowe, pielęgnował wartości chrześcijańskie, dawał przykład niezłomności
ducha w zjednoczonej Europie i wołał do świata, że nie można oddzielać ziemi od
nieba i nieba od ziemi. Niech nam w tym dopomaga Matka Boża Wniebowzięta,
Hetmanka naszego Narodu, który żyje dla Jej chwały.
Drodzy Pielgrzymi!
Człowiek jest drogą
Kościoła, ale także drogą Ojczyzny i do Ojczyzny, tej ziemskiej i tej
niebieskiej, do której zawsze prowadziła Maryja, Hetmanka naszego Narodu. Bohaterscy
żołnierze szli w imię Bogarodzicy i dali świadectwo, że nie kończąca się miłość
w niebie (1 Kor 13, 13) rozpoczyna się od miłości tu, na ziemi. Korona chwały
jest owocem krzyża.
Kwiaty ścięte do
bukietu na Zielną więdną i umierają, ale my za bramą śmierci, rozkwitamy i
rodzimy się dla nieba, do nowego życia, jak ziarno wrzucone do ziemi. „Przecież
to, co siejesz - pisze św. Paweł - nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze (1 Kor
15, 36). Nasi żołnierze obumarli dla Chrystusa i Kościoła, aby przynieść obfity
owoc wolności dla naszej Ojczyny. Za ich ofiarę życia i miłości, na wasze ręce,
Drodzy Kombatanci, dzisiaj, w uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej, składamy nasz
najgłębszy szacunek, podziw i chrześcijańską wdzięczność. Bóg Wam zapłać drodzy
Weterani!
A my wszyscy, Drodzy
Bracia i Siostry, idźmy wytrwale do domu Ojca szlakiem życia codziennego, pod
przemożną opieką Maryi, Hetmanki naszego Narodu, którą Syn, a nasz Pan, Jezus
Chrystusa, uczynił dla nas i dla całego świata światłem i drogą do Królestwa
Niebieskiego. Amen.
Amerykańska Częstochowa, 15 sierpnia 2010 roku
Abp Zygmunt Zimowski
Przewodniczący Papieskiej Rady
ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia
Watykan
|