|
Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Lew Judy" na
Manhattanie, działająca przy parafii Świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika
ma nowego lidera - Leokadię Głogowski, która dzieli się swoim świadectwem.
- Jak to się stało, ze trafiłaś
do Wspólnoty „Lew Judy"...
- Pan Bóg ma niesamowite pomysły!!!
„No i w co Ty mnie Panie Boże wpakowałeś?!......przecież ja nie nadaję
się do takiej grupy i nie o to Cię prosiłam!" .....zaczęłam nieco
pretensjonalnym głosem moją wieczorną modlitwę, klęcząc na łóżku w sypialni naszego
mieszkania. Przez cały ostatni tydzień
czerwca 2001 roku chodziłam pełna niepokoju wewnętrznego przed zbliżającym się
kursem „Filipa" (kurs wprowadzający do wspólnoty Odnowy w Duchu Św.), w
którym miałam uczestniczyć następnego
dnia, tj. - 29 czerwca, 2001. A wszystko
zaczęło się od tego, że dokładnie półtora roku wcześniej męczyłam codziennie
Boga moimi prośbami aby sprawił jakiś cud by nasz syn - Michał nawrócił się i
zmienił swój styl życia...styl, który
zabierał mi sen z oczu i do łez niepokoił. Po wielu dniach modlitw kiedy pewnego wieczoru (w styczniu, 2000)
powiedziałam Bogu, że nie potrafię już Go więcej prosić, w nocy usłyszałam
jakiś wewnętrzny głos, który mówił do mnie: „wyślij go natychmiast do
Polski!".
- I co się stało dalej... Od tak
zaufałaś Bogu, przecież to niedzisiejsze...?
- Podjęłam to wezwanie. Załatwienie całego wyjazdu zajęło nam tydzień. Michał, mimo mocnych oporów został zmuszony
przeze mnie i mojego męża - Marka do natychmiastowego opuszczenia na rok Stanów
Zjednoczonych a tym samym do izolacji ze swoim (negatywnie wpływającym na
niego) młodzieżowym środowiskiem z
Nowego Jorku. W Polsce, początkowo bardzo zbuntowany, pod opieką cioci (mojej
siostry) i kuzyna oraz jego żony, Michał zaczął powoli poznawać nowych
przyjaznych mu młodych ludzi. Po krótkim
czasie trafił do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.
- Czyli chcesz nam powiedzieć,
ze Bóg poprzez nawrócenie Twojego syna zaprosił Cię do Wspólnoty...?
- Już podczas naszych rozmów telefonicznych obserwowałam ogromne zmiany,
jakich Bóg dokonywał w moim dziecku. Z dnia na dzień stawał się bardziej radosnym człowiekiem, a nasze
rozmowy nabierały coraz głębszego sensu.
„Pan Bóg wysłuchał moich modlitw!", powtarzałam sobie wtedy po
cichu. Po roku pobytu w Polsce Michał nie chciał już wracać do USA, a kiedy pod
naszą namową wrócił, postanowił
natychmiast założyć w Nowym Jorku polską wspólnotę Odnowy w Duchu
Świętym bo nie wyobrażał już sobie życia bez takiej grupy.
- Rozumiem, ze zaufałaś po tym
wszystkim co przeżyłaś ze swoim synem i jemu i Bogu...
- Mój mąż i ja popieraliśmy oczywiście pomysł założenia przez Michała Odnowy
w Duchu Św. w polskim kościele Ojców Paulinów na Manhattanie (101 East 7th
Street, New York, NY 10009), ale absolutnie nie rozpatrywaliśmy naszego udziału
w tego rodzaju wspólnocie. Nie
wyobrażałam sobie tego tym bardziej, że przez cały czas miałam w oczach obraz
dziwnej modlitwy, kiedy podczas jednego z moich pobytów w Polsce znalazłam się
w kościele, na spotkaniu właśnie Odnowy w Duchu Św. Stałam wtedy z boku i bałam się, żeby ktoś z
tej grupy czasem do mnie nie podszedł i nie próbował mnie zachęcać do udziału w tej modlitwie, ponieważ uznałam, że wszyscy
zachowywali się bardzo dziwnie. Pamiętam do dziś w jakim szoku patrzyłam na to
ich „wachlowanie" rękami w czasie modlitwy i śpiew, w którym nie mogłam
ani zrozumieć słów, ani pojąć jak to możliwe by wszyscy (około 300 osób w
kościele) byli tak muzycznie uzdolnieni i łączyli się w tak doskonałej harmonii
głosów (?).
- I co było dalej...
- „Jutro bierzecie oboje udział w kursie Filipa!" powiedział do nas stanowczo nasz syn.
- „Michałku, ja przecież wierzę w Boga, chodzę w niedzielę do
kościoła, i naprawdę nie potrzebuję
żadnych zewnętrznych dowodów na to, że Bóg jest... a poza tym ja się absolutnie
nie nadaję do takiej grupy jaką chcesz założyć, tj. - Odnowy w Duchu Świętym"...... odpowiedziałam bardzo łagodnie, próbując wytłumaczyć Michałowi moją postawę.
- „Musisz się najpierw przekonać jak bardzo się nadajesz i nie będę nawet z
wami dyskutował!....jesteście jutro oboje - ty i tata - obecni na kursie!
- „O!...i jeszcze jedno wam
powiem....tak jak ja nie miałem półtora roku temu wyboru, kiedy wysyłaliście
mnie nagle do Polski, tak wy dzisiaj też nie macie wyboru!! „ ....oznajmił z
premedytacją Michał i wyszedł z pokoju.
- I co poszliście, czy nie... to
rodzice zazwyczaj nakazują dzieciom a nie odwrotnie...
- Czułam wewnętrznie, ze muszę pójść na ten kurs, żeby nie zadzierać z
Michałem i nie robić mu przykrości. Po
cichu jednak wykombinowałam sobie, że będę na tym kursie po prostu obecna i
tylko fizycznie obecna bez żadnego duchowego zaangażowania, żeby czasem nie dać
się wciągnąć w tę dziwną grupę, której i tak nigdy nie będę w stanie zrozumieć. Kiedy kwadrans przed
rozpoczęciem kursu znaleźliśmy się z Markiem w sali pod kościołem Św. Stanisława
Biskupa i Męczennika przy 7 Street na Manhattanie, czułam, że moje serce bije w przyspieszonym rytmie,
tak jakby za moment miało się wydarzyć coś niezwykłego.
- I rozumiem, że się wydarzyło...
- Dzisiaj wiem, że tym „Czymś
Niezwykłym" był głos Boga, Któremu tak bardzo zależało na spotkaniu ze
mną.....spotkaniu - w pełnym tego słowa znaczeniu. Bóg w Osobie Ducha Świętego
zburzył we mnie w jednej chwili wszelki lęk
i obdarzył mnie darami pokoju i radości oraz głębokim pragnieniem
modlitwy i wielkim entuzjazmem do Słowa Bożego.
To co przeżyłam w czasie kursu Filipa było dla mnie jedną wielką ucztą
duchową. Było to autentyczne spotkanie z
Bogiem Żywym. Po trzydniowym kursie nie mogłam się doczekać do soboty, do następnego
spotkania z nowo powstałą wtedy na Manhattanie wspólnotą Odnowy w Duchu Św.
- Co chciałabyś powiedzieć
dzisiaj ludziom, którzy nie wierzą ... którzy wątpią...
- Od tego czasu minęło prawie 10 lat.....10 lat mojego nowego życia w Bogu i
z Bogiem dzięki wspólnocie. Jezus nie
jest dla mnie ani teorią ani światopoglądem......On stał się dla mnie Żywą
Osobą. 10 lat temu myślałam, że się zupełnie nie nadaję do tej grupy. Dziękuję
Panie Boże za to, że mnie w to wpakowałeś....i za to, że w taki ukryty sposób
odpowiedziałeś na moje modlitwy......Dziękuję za wspólnotę Lew Judy.....to był
Twój niesamowity pomysł!!!
|