|
Droga
krzyża, droga męki, kilkaset metrów niespotykanego bólu, cierpienia i rozpaczy.
Na oczach widzów, męka nie do zniesienia. Ten ostatni etap życia Chrystusa
kulminuje w sobie całe Jego posłannictwo. Przychodzi na świat przynosząc nam
odkupienie. W jego ranach jest nasze zdrowie. Dziś przeżywając na naszej
pustyni pielgrzymiej Drogę krzyżową, idźmy z nadzieją, odkrywając z każdym
krokiem sens cierpienia, trudu, boleści. Niech droga Pana naszego Jezusa Chrystusa
stanie się naszą drogą, niech nasza droga życia, każdy jej moment, chwila i
zdarzenie będą włączone w tę jedną drogę krzyża przywracającą pierwotność Boga
w sercu naszym. Podejmując drogę rozważania drogi krzyżowej prośmy Boga abyśmy
ujrzeli w Jego męce i zakrwawionym obliczu Jego miłość względem nas.
Jak w każdy
piątek zgromadziliśmy się 5 marca o 6:45 PM w naszym paulińskim
Kościele Świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika na Manhattanie w Nowym Jorku,
aby poprzez Drogę Krzyżową Cieni, którą zaprezentował nam Teatr Chrześcijański
działający przy naszej świątyni, jeszcze bardziej przylgnąć do Miłości
Ukrzyżowanej Jezusa Chrystusa... bo „nauka krzyża jest głupstwem dla tych, którzy
są na drodze do zagłady, ale dla nas, będących na drodze do zbawienia, jest mocą
Bożą". Nauka krzyża to najtrudniejsza lekcja w szkole Chrystusa.
Zatem czego uczył
nas dzisiaj Ukrzyżowany? Jakie przesłanie płynie z krzyża? Nie ma
lepszego
czasu na postawienie tego pytania i szukanie odpowiedzi jak Wielki Post.
W
tradycji Kościoła to pora, w której krzyż ożywa. Nabożeństwa Drogi
Krzyżowej i
Gorzkich Żali, kazania pasyjne, teksty liturgiczne - to wszystko
prowadzi nas
pod krzyż Chrystusa, stawia nas w jego świetle. Kulminacją pasyjnej
pobożności
jest wielkopiątkowa adoracja krzyża. Wznosimy go wtedy wysoko jak
sztandar.
Adorujemy niepojętą miłość Boga, która z klęski wyprowadza największe
zwycięstwo.
Dlaczego „Krzyż
na drogę"? Dać komuś krzyżyk na drogę, znaczyło dawniej życzyć komuś
szczęśliwej drogi, pobłogosławić na drogę. Dziś w mowie potocznej ten
zwrot
nabrał ironicznego zabarwienia. Powiedzieć komuś „krzyżyk na drogę" to
znaczy
powiedzieć mu: „Idź sobie swoją drogą i nie zawracaj mi głowy, pewnie
się
potrzaskasz, i dobrze ci tak!". Paradoksalnie oba te znaczenia są
prawdziwe w
odniesieniu do Chrystusa. Dano Mu krzyż na drogę, żeby już wreszcie dał
im
święty spokój i przestał bruździć. Przeklęta droga na krzyż okazała się
błogosławiona. Dla innych, dla mnie... Także dla wszystkich, którzy
postawili na
Nim i może i na mnie krzyżyk. A świadectwo
młodych ludzi, których zobaczyliśmy dzisiaj pokazało nam coś zupełnie
innego...
ciszę, modlitwę, skupienie, rozważania, które kruszyły nasze serca,
wydarzenia,
które nawracały nasze dusze i przyprowadzały do miłości Tego, który z
miłości
do Ciebie i do mnie oddał swoje życie...
O. Dominik Libiszewski OSPPE
101 East 7th Street, New York, NY 10009
Zdjęcia: Grażyna Padowska
|