|
Klęczac przed Najświętszym
Sakramentem chcemy wspomnieć o miłości piękniejszej i większej. Tej, która
płynie z krzyża, i jest skierowana do nas wszystkich.
W tym duchu w
parafii paulińskiej Świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika na Manhattanie w
Nowym Jorku w sobotę 20 lutego, w
wigilię I Niedzieli Wielkiego Postu odbyło się czuwanie nocne, które
rozpoczęliśmy Apelem Jasnogórskim, a zakończyliśmy Eucharystią o północy.
Całość czuwania poprowadził O. Dominik Libiszewski OSPPE wraz ze Wspólnotą
Odnowy w Duchu Świętym „Lew Judy".
„Jest Wielki Piątek, dwa tysiące lat temu. Przygotowania do szabatu
zakłóca rozwrzeszczony tłum, który przemierza ulice Jerozolimy. Oto z zaułka
wyłania się trębacz, ogłaszając donośnie wyrok. Cóż to za wyrok? To sąd
człowieka nad Bogiem. Człowiek uznaje Nieskończone Dobro winnym zła na świecie.
Ustami Piłata i okrzykami faryzeuszy skazuje Nieśmiertelnego Pana na śmierć.
Za
lenistwo, pychę, za rozbite rodziny, porzucone dzieci, narkotyki,
alkoholizm,
bezrobocie, głód, problemy w nauce, za smutek, rozpacz, bezradność,
zranioną
miłość. Zanim jednak Jezus zostanie ukrzyżowany, kilkakrotnie upada.
Święte Ciało ugina się pod ciężarem ludzkich grzechów. Chrystusowi ciąży
nasza
pycha, zarozumialstwo, zadufanie. Istotą ciężaru krzyża nie jest waga
belki, do
której miało być przybite Ciało Pana. Tu chodzi o ciężar naszych
przewinień.
Krzyż, pod którym Jezus upada, oblepiony jest grzechami człowieka. W
Jego
wzroku nie ma nienawiści - tylko miłość. Także, a może przede wszystkim,
do
tych, którym zawdzięcza to cierpienie. Dla nich dotarł właśnie na
miejsce
ukrzyżowania. Tu żołnierze przybijają Jego umęczone Ciało do krzyża. W
ręce i
nogi wbijają długie, grube gwoździe. Dookoła pełno krwi i jak echo
rozchodzący
się po Golgocie okrzyk bólu. Po chwili na krzyżu wisi zmaltretowane
Ciało
Jezusa. Czuję się podle. To ja wbiłem te gwoździe. Każdy mój grzech był
jak
uderzenie młotem. Jezus modli się, rozmawia z Bogiem. Mimo cierpienia,
wie, że
właśnie przelewa swą Świętą Krew za człowieka, za koronę Bożego
stworzenia. Oto
pełnia Miłości. Nieśmiertelny Bóg oddaje życie za człowieka. Boża Miłość
przepełnia go i przeszywa na wskroś. W Chrystusie mamy pewność, że Bóg
nas
kocha miłością idealną. Tylko miłujący Bóg może w swej nieograniczoności
ograniczyć się do ludzkiego ciała. I w swej nieśmiertelności dać się
jako Syn
Człowieczy uśmiercić, by po trzech dniach powstać z martwych.
Szczęśliwie
historia świata nie kończy się na Wielkim Piątku. Po sobocie przychodzi
radość
niedzielnego poranka. Tej radości nie odczujemy w pełni, dopóki
autentycznie
nie przeżyjemy drogi, którą nasz Zbawiciel podążał na śmierć. Drogi
krzyżowej,
która czeka na nas w każdy piątek Wielkiego Postu..." - fragment
medytacji z
czuwania.
O.
Dominik Libiszewski OSPPE
101
East 7th Street, New York, NY 10009
Zdjęcia:
Grażyna Padowska
|