|
W modlitwie za zmarłych 1 listopada w uroczystość Wszystkich Świętych w Amerykańskiej Częstochowie uczestniczyło ponad pięć tysięcy wiernych z różnych stanów USA. Przybyli tu by wspólnie pomodlić się za wszystkich zmarłych - za swoich bliskich, krewnych, przyjaciół i znajomych. Uroczystej Eucharystii przewodniczył Prowincjał Zakonu Paulinów w USA O. Józef Olczak. Po Mszy św. wyruszyła procesja na cmentarz, podczas której modlono się o życie wieczne dla zmarłych.
- Uczestniczę w nabożeństwach za zmarłych w Amerykańskiej Częstochowie - mówi Stanisława z Nowego Jorku, choć wszyscy moi krewni są pochowani w Polsce, w rodzinnych stronach. Przybyłam tu z pielgrzymką by modlić się za zmarłych. Zapaliłam świeczkę w kaplicy, bo nie mam możliwości bycia na cmentarzu w mojej rodzinnej miejscowości. W przyszłym roku wybieram się na wakacje do Polski to wtedy nawiedzę groby swoich bliskich.
Cmentarz w Amerykańskiej Częstochowie, został poświęcony w 1964 r. Większość spoczywających na cmentarzu to Polacy. Pochowani są także Amerykanie, Niemcy, Ukraińcy oraz mieszkańcy krajów Azji. Ogólnie na cmentarzu pochowanych jest 6771 ciał w ziemi, 55 w mauzoleum i 226 urn z prochami. Na cmentarzu pochowanych jest 31 duchownych, z czego 12 zakonników paulińskich.
W tym dniu, został również poświęcony przez Przeora O. Tadeusza Lizińczyka obraz Jana Henryka de Rosena „Polska zawsze wierna”. Kilka miesięcy temu obraz ten był zagrożony zniszczeniem ze względu na zamknięcie kościoła „Świętej Rodziny” w Pittsburgu dla którego został namalowany. Mając na uwadze wartość kulturalną i historyczną jaką obraz ten przedstawia, zakonnicy z Amerykańskiej Częstochowy podjęli się przeniesienia, odrestaurowania i zainstalowania tego dzieła w kaplicy świętej Anny.
 
Jan Henryk (de) Rosen (ur. 25 lutego 1891 r. w Warszawie, zm. 22 sierpnia 1982 r. w Arlington koło Waszyngtonu w USA) - polski malarz. Urodził się w rodzinie malarza batalisty Jana Rosena (starszego) - który był jego pierwszym nauczycielem rysunku i malarstwa i Wandy z domu Hantke. Obie rodziny wywodziły się kręgów oświeconych Żydów, ochrzczonych w wyznaniu ewangelicko-reformowanym. Sam malarz później przeszedł na katolicyzm. Studiował w Szwajcarii, Monachium, zaś od 1914 r. w Paryżu, gdzie zastał go wybuch I wojny światowej. Jan Henryk Rosen wstąpił w szeregi armii francuskiej, a później przeniósł się do polskiego korpusu generała Hallera. Po wojnie przez cztery lata pracował na placówce dyplomatycznej jako radca wojskowy. Na początku lat dwudziestych niespodziewanie porzucił służbę wojskową oraz karierę dyplomatyczną i oddał się malarstwu. Nieprzeciętny talent młodego artysty w dziedzinie sztuki sakralnej zwrócił uwagę abpa Józefa Teodorowicza, zwierzchnika archidiecezji ormiańsko-katolickiej we Lwowie w okresie, kiedy rozpoczynano restaurację i rekonstrukcję zabytkowej świątyni. Rosen otrzymał zamówienie na wykonanie malarskiej dekoracji wnętrza katedry ormiańskiej we Lwowie. Młody, pełen wiary we własne siły podjął się realizacji gigantycznego zamierzenia, które chlubnie zakończył w 1929 r.. W latach trzydziestych był profesorem Politechniki Lwowskiej. Od 1938 r. aż do śmierci mieszkał w USA. (informacje zaczerpnięte z http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Henryk_Rosen).
Miesiąc listopad jest czasem, kiedy nasze myśli i wspomnienia wracają do osób, które od nas odeszli. Pragniemy pamiętać o zmarłych w modlitwach. Wiemy, że nasza rozłąka ze zmarłymi jest chwilowa. Wspominamy ich w wypominkach, odwiedzamy miejsca ich pochówku, zapalamy znicze, składamy kwiaty. Pamięć o zmarłych jest dowodem i mobilizacją do czujności i dobrego przygotowania się na moment spotkania z Bogiem.
Pragnę w tym wyjątkowym czasie, wspomnieć śp. O. Mariana Załęckiego - paulina. Większość osób, które pielgrzymują do Amerykańskiej Częstochowy w Pensylwanii, lub uczestniczyło w pieszych pielgrzymkach do tego Świętego Miejsca, zapewne pamięta tego maryjnego kapłana. O. Marian urodził się 18 grudnia 1935 r. Pochodził z Woli Wrzeszczowskiej, parafia Wrzeszczów, dawna diec. sandomierska. W domu rodzinnym wychowywał się wśród dwóch braci i trzech sióstr, którym przykład modlitwy i pracowitego życia na roli dawali rodzice Jan i Helena z domu Popis. O. Mariana wspominam jako niestrudzonego pielgrzyma i czciciela Maryi. Pochodzimy z diecezji radomskiej. Jako krajan, mieliśmy wiele wspólnych tematów związanych z życiem zakonnym, kapłańskim oraz życiem Polonii mieszkającej w USA. Nie brakowało chwil, kiedy w opowiadaniach O. Mariana powracał na rodzinne łąki, do wsi gdzie mieszkali jego rodzice i rodzeństwo.
O. Marian należał do grupy osób, które zapoczątkowały piesze pielgrzymki z Great Meadows do sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej w Dolestown. O. Marian brał udział w pielgrzymkach, posługując w sakramencie pokuty i pojednania, dla pątników zawsze uśmiechnięty i otwarty. Na jubileuszowej XX- tej pieszej pielgrzymce, która miała miejsce 9-12 sierpnia 2007 r., uczestniczył we wspomnieniach pielgrzymów, niektórzy znali O. Mariana z publikacji prasowych m.in. w „Niedzieli”, z którą współpracował, jako korespondent ze Stanów Zjednoczonych. Wielokrotnie uczestniczył w Marszu dla Życia, które odbywały się Waszyngtonie. Bardzo często można było zobaczyć O. Mariana w kaplicy adoracji, gdzie wraz z osobami z różnych stron świata modlił się na różańcu. Modlitwa różańcowa w języku polskim, angielskim, francuskim, łacińskim, hiszpańskim towarzyszyła przez życie kapłańskie i zakonne O. Marianowi, na wzgórzach Becon Hill w Amerykańskiej Częstochowie, gdzie posługiwał przez 40 lat. W zakonnej celi, w której mieszkał i pracował O. Marian obok zdjęcia swojej kochanej mamy Heleny, umieścił obrazy i figury Matki Bożej z sanktuariów Maryjnych z całego świata. O. Marian, zawsze wyrażał swoje uznanie dla wszystkich, którzy sięgając po różaniec wypraszali potrzebne siły w szarości dnia codziennego.
18 września minęły trzy lata od śmierci O. Mariana Załęckiego - paulina, który większość swojego zakonnego i kapłańskiego życia spędził w służbie Matce Bożej na wzgórzu Beacon Hill w Amerykańskiej Częstochowie. O. Marian Załęcki, który w wieku 71 lat, odszedł do Pana, wpisał się w historię Duchowej Stolicy Polonii Amerykańskiej jako wierny sługa. Na cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie, przy grobie O. Mariana bardzo często można zobaczyć osoby z grup modlitewnych, którym posługiwał. Kwiaty i płomień świecy przy grobie O. Załęckiego, jest obok modlitwy, dowodem wdzięczności za wszelkie dobro uczynione dla Paulińskiego Zakonu, najbliższej rodziny, przyjaciół i przybywających pielgrzymów.
Przez najbliższe dni listopada o godz. 11.30 am, w kaplicy Matki Bożej odprawiane są Msze św. nowennowe za zmarłych, których nazwiska wierni podali w wypominkach. Indywidualnie osoby również przyjeżdżają na cmentarz by przez modlitwę wyprosić zmarłym łaskę radości wiecznej.
O. Michał Czyżewski OSPPE
Doylestown
Foto. Grażyna Padowska
Zobacz więcej zdjęć:
oraz
|