„Pewien mistrz murarski pracował wiele lat w wielkim
zakładzie budowlanym. Kiedyś otrzymał zamówienie na wybudowanie wspaniałej
willi według własnego projektu i uznania. Mógł wybrać najpiękniejsze miejsce i
nie przejmować się żadnymi kosztami.
Prace rozpoczęły się natychmiast. Wykorzystując jednak pokładane w nim
bezgraniczne zaufanie, jakim go obdarzono, najpierw pomyślał sobie, że może
użyć starych surowców oraz zatrudnić mniej wykwalifikowanych robotników, aby w
ten sposób zagarnąć dla siebie nieuczciwie zaoszczędzone pieniądze. Kiedy dom
został ukończony, w czasie wydanego na tę okoliczność przyjęcia, wręczył
swojemu prezesowi klucze do posiadłości. Prezes jednak zwrócił mu je natychmiast
i uśmiechając się powiedział: - Ten dom jest naszym podziękowaniem dla ciebie za rzetelną pracę. Niech będzie
wyrazem naszego poważania i szacunku."
As Jesus passed on from there, he saw a man named Matthew sitting at the customs post.
He said to him, “Follow me.” And he got up and followed him. While he was at table in his house,
many tax collectors and sinners came and sat with Jesus and his disciples. The Pharisees saw this and said to his disciples, “Why does your teacher eat with tax collectors and sinners?” He heard this and said, “Those who are well do not need a physician, but the sick do. Go and learn the meaning of the words, ‘I desire mercy, not sacrifice.’ I did not come to call the righteous but sinners.”
Miasteczko Kafarnaum leżało
przy trakcie handlowym prowadzącym z Egiptu do Damaszku na pograniczu
tetrarchii Heroda Antypasa i Heroda Filipa, posiadało swoją placówkę celną.
Poborcy - byli oni ludźmi pogardzanymi i znienawidzonymi przez samych obywateli
za zdzierstwa, jakich się w wielu przypadkach dopuszczali. Rabini stawiali
poborców podatkowych na równi z mordercami i rozbójnikami, aprobowali
okłamywanie ich, aby uniknąć płacenia podatków. W tamtejszej mentalności uważano,
że takie osoby nie mogą należeć do królestwa mesjańskiego. Gdy Jezus ujrzał
człowieka siedzącego w komorze celnej, celnika który nazywał się Mateusz (dar Boga), wyłamał się ze schematu
postępowania faryzejskiego mędrca, jednak nie po to, aby obalić judaizm, ale by
uratować członków społeczeństwa coraz bardziej spychanych na margines. Chrystus
zaprasza Mateusza prostym "Pójdź za Mną". Wezwanie to oznacza przyłącz się do
mnie, aby Mi wszędzie towarzyszyć i słuchać Mnie. Odpowiedź była natychmiastowa
i pozytywna, bez żadnych zastrzeżeń "wstał i poszedł za Nim". Nie było to
jednak powołanie tylko na ucznia, ale zaproszenie do wejścia do królestwa
niebieskiego.
Like most feasts of Mary, it is closely connected with Jesus and his saving work. The more visible actors in the visitation drama (see Luke 1:39-45) are Mary and Elizabeth. However, Jesus and John the Baptist steal the scene in a hidden way. Jesus makes John leap with joy - the joy of messianic salvation. Elizabeth, in turn, is filled with the Holy Spirit and addresses words of praise to Mary - words that echo down through the ages.
It is helpful to recall that we do not have a journalist’s account of this meeting. Rather, Luke, speaking for the Church, gives a prayerful poet’s rendition of the scene. Elizabeth’s praise of Mary as “the mother of my Lord” can be viewed as the earliest Church’s devotion to Mary. As with all authentic devotion to Mary, Elizabeth’s (the Church’s) words first praise God for what God has done to Mary. Only secondly does she praise Mary for trusting God’s words.
Then comes the Magnificat (Luke 1:46-55). Here Mary herself (like the Church) traces all her greatness to God.
Codziennie ocieramy się o podziały, rozdarcia,
waśnie, wojny domowe i światowe, bez broni palnej i z użyciem bomb. Widzimy i
słyszymy krzywdzonych. Przemoc już się nie ukrywa. Wydaje się czasem, że
tryumfuje. Niepokój z siłą nas osacza i próbuje różnymi drogami zawładnąć
naszym sercem i umysłem. Znajduje coraz nowsze kanały, by poszerzać terytorium
swego panowania. Często stajemy bezradni wobec diagnozy: jestem pełen lęku,
drażliwy, rozbity, nerwowy. Dlatego szukamy poradników, doradców, przewodników,
uzdrowicieli. Doświadczając chaosu, pragniemy harmonii, nie znosząc hałasu,
szukamy ciszy, wobec krzyku tęsknimy za łagodnością. W rywalizacji ze
zwariowanym tempem czasu zwalniamy rytm kroków. Jakże bardzo jesteśmy spragnieni
pokoju...